news zespół twórczość fanklub forum
Wkrótce
Coming Soon
158 dni!
Newsy
Skocz Do
Jonas Åkerlund reżyserem nowego klipu R+. Co Ty na to?
Musisz być zalogowany aby zagłosować.
Skomentuj na forum
Archiwum sond
Galeria

Strony: 153 54 55 56 57

Sonne
Messerschmitt

avatar

kobieta

#303773 | Dodano: 30.11.2018 14:00:41
Teledysk zaskoczył mnie na plus. Fabuła jest całkiem przyjemna, trochę mało Joe :( (ale za to 10/10!), Maxime też fajnie wypadła. Za to peruka Rysia... Boże... :D

Co do płyty: po kolejnych przesłuchaniach jestem dla niej bardziej łaskawa, ale nadal mnie nie porywa. Mogę docenić pojedyncze utwory, które według mnie zyskują jak się je ocenia solo, bez reszty albumu w tle. Wokal wiadomo... Ale najbardziej rozczarowało mnie Let's Go. Zmarnowany potencjał, taka pioseneczka o dwóch przyjaciółeczkach, tęcza, jednorożce... Ja się pytam gdzie tu jest dwóch rockmanów... Spodziewałam się, że to będzie mocny kawałek, a nie takie coś, chociaż oczywiście Tilla słucha się przyjemnie.
#303774 | Dodano: 30.11.2018 14:35:54
Zamysł Let's Go właśnie był taki, żeby to nie brzmiało jak Rammstein ani ciężko w ogóle. Richard i Till są wielkimi fanami Depeche Mode, stąd też kawałek w takich klimatach nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem, w sumie tego się spodziewałem czytając z nim wywiady ;)

Klip do YASB: Rysiu jest bez serca, zmusił swoją siedmioletnią córkę do oglądania jak się gzi z jakaś babą w przydrożnym motelu :P

I'm Not Afraid jest chyba jedynym kawałkiem w którym głos Ryszarda pasuje do gościnnego występu Tobiasza z Ghost.
Där jag kommer ifrån är vi så jävla hårda att vi klipper gräsmattan med pansarvagn.

Vem kan stoppa mig när pansar rullar fram?
Sonne
Messerschmitt

avatar

kobieta

#303776 | Dodano: 30.11.2018 14:42:30
Można zrobić kawałek w stylu Depeszy, który jest dobry, a można też zrobić kaszanę. No tutaj jest kaszana. Za bardzo słodko-pierdzące to wszystko. Nieautentyczne po prostu, o. Abstrahując w tym momencie od stylistyki w jakiej jest utrzymany ten utwór...

Leon napisał(a):
Klip do YASB: Rysiu jest bez serca, zmusił swoją siedmioletnią córkę do oglądania jak się gzi z jakaś babą w przydrożnym motelu :P

Tak XD I ten wygląd jak Axl Rose...

Dopisano (2018-11-30 14:46:00):

Chociaż są kadry, gdzie przypomina Madzię Gessler :D
needle3
Feueranfänger

avatar

mężczyzna

#303777 | Dodano: 30.11.2018 14:46:15
Nowy album odpaliłem bez jakichkolwiek oczekiwań. Początkowo byłem bardzo miło zaskoczony, bo otwierający 'War' wszedł już po pierwszym odtworzeniu (choć 4 litery wciąż mam na miejscu). Po kilku odtworzeniach jest moim TOP 2 z zestawienia. '1234' podobał mi się już od początku. Singiel prosty jak konstrukcja łopaty, ale przyjemny. Utwór tytułowy jest OK, choć bez szału. Następnie nadchodzi 'Lead you on', który w moim odczuciu jest najlepszy na płycie. I kiedy myślałem, że Ryszard popełnił całkiem dobry album, zaczęło się "You are so beautiful". Potem z każdą chwilą jest niestety coraz gorzej. 'We are together' i zamykający całość 'Eyes fade away' jeszcze ujdą, choć wciąż są to tylko średniaki. Największe rozczarowanie to natomiast duety z Till'em i Cardinalem Copią. Totalnie jałowe, bez wyrazu i po prosu kiepskie. Znów jest zaledwie przeciętnie. Dla mnie 6/10 i to trochę naciągane.

.:: Premiera A Million Degrees ::.

Zgodnie z planem dziś ma miejsce premiera trzeciego albumu Emigrate zatytułowanego "A Million Degrees".

Debiutująca dziś jedenastka to utwory zarówno odrzucone z poprzednich płyt projektu jak i zupełnie nowe kompozycje:

1. War
2. 1234 feat. Benjamin Kowalewicz
3. A Million Degrees
4. Lead You On feat. Margaux Bossieux
5. You Are So Beautiful
6. Hide and Seek
7. We Are Together
8. Let's Go feat. Till Lindemann
9. I'm Not Afraid feat. Cardinal Copia
10. Spitfire
11. Eyes Fade Away

Album dostępny na standardowej płycie CD i na winylu jest już do nabycia w sklepach, zaś w wersji cyfrowej można go posłuchać na Spotify i YouTube (powiązane).

Dziś debiutuje także drugi teledysk promujący nowy album. Wyreżyserowany przez Billa Yukicha klip "You Are So Beautiful" to stylizowana na kino drogi z lat 70. historia ojca i córki. W rolach głównych wystąpili Richard i jego najmłodsza córka - Maxime. Do obejrzenia poniżej:

 

 

Warto dodać, że Maxime oprócz powyższego teledysku zaliczyła też występ w teledysku do akustycznej wersji "You Are So Beautiful" - jak dotąd niewydanego.

Jak Wam podoba się nowy album Richarda? Zapraszamy do dyskusji - sekcja komentarzy jest Wasza.

.:: 30.11.2018 21:08:59 by Cohonez ::.
Sonne
Messerschmitt

avatar

kobieta

#303784 | Dodano: 01.12.2018 01:14:56
Chciałam jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz... Jeśli było, to wybaczcie. CZCIONKA. Jest inna niż na dwóch poprzednich albumach. Nie oceniam samej czcionki, bo nie o to mi chodzi, natomiast kurde... Jak to będzie wyglądało na półce? :P Co prawda nie planuję kupna rysiowego dzieła, ale jak ktoś kolekcjonuje jego twórczość, to będzie to po prostu brzydko wyglądać :<
Dzar
Grill Master

avatar

mężczyzna

#303785 | Dodano: 01.12.2018 01:55:37
Na YouTube w Polsce póki co nie można.
"Targałbym jak basista nowe struny"...
... i tak przez całe życie.
flake9
Król Lew

avatar

mężczyzna

#303786 | Dodano: 01.12.2018 03:48:54
Dzar napisał(a):
Na YouTube w Polsce póki co nie można.


Ale czego nie można? Teledysku obejrzeć? Bo ja normalnie obejrzałem.

W ogóle jest to pierwszy teledysk, w którym ma się coś dziać. Dotychczas tylko grał zespół i już. W New York City niby była fabuła, ale jakaś taka na siłę. Tu trochę też, ale jednak coś się dzieje. Nie gustuję w takich teledyskach, ale jakoś mi się podobało, wciągnęło i sama piosenka też zabrzmiała mi dużo korzystniej. Ogromny plus za Joey'a, że wystąpił w stroju, który na żywo wystraszył moją dziewczynę :) No i po raz kolejny mamy odsłonę kryzysu wieku średniego pana Zi Keja. Chłop musi pokazać, że stary człowiek, ale jeszcze może, dlatego musi tam obracać jakąś gorącą laskę. Oklepane jak mata po walce Najmana.

Jeśli chodzi o album, to nie wiem co o nim sądzić. Na SSL 4 lata temu byłem bardzo napalony, zrobił na mnie duże wrażenie i często do niego wracałem, choćby w fragmentach. Do tego podszedłem już ze spokojem. War spodobał mi się od razu i nie zgodzę się, że brak mu mocy. Dobry otwieracz. Z 1234 już dawno się przeprosiłem i miło mi się go słucha. Utwór tytułowy to też konkretna piosenka. Lead You On trochę mnie nudzi, You're So Beautiful to bezbarwna podróba U2, choć z teledyskiem słuchało się fajnie, Hide And Seek jest całkiem spoko, ale bez cudów, w każdym razie refren wpada w ucho, a riff miło "podróżuje z góry na dół". We Are Together nie jest taki zły jak inni mówią, Let's Go to dla mnie największe rozczarowanie. Oni nie śpiewają w duecie, tylko każdy sobie i tak jakby o czym innym. Till śpiewa w manierze, której bardzo nie lubię. Zresztą jego wokal brzmi trochę jakby wrzucili go z demówki bez odpowiedniego dopracowania. I'm Not Afraid to bardzo dobry numer, jeden z lepszych. Tu ewidentnie w duecie następuje dialog wokalistów. Kiedyś byłem wielkim fanem Ghosta, z czasem wyhamowałem, teraz jestem im wręcz niechętny, bo moim zdaniem formuła wyczerpała się, ale dzięki tej piosence Forge znów dużo u mnie zyskuje. Spitfire mnie nie porywa, a Eyes Fade Away prawie w ogóle nie zauważam.
Ava
Feuerspritzer

avatar

mężczyzna

#303787 | Dodano: 01.12.2018 10:29:30
Let's Go prócz tego, że nie porywa to strasznie dziwnie się słucha Tilla w tak kolorowej i radosnej odsłonie. Dla mnie nadal najlepsze pozostaje I'm Not Afraid, bo pasuje klimatem do pierwszego wydania. Reszta to takie średnie brzdąkanie. Nie złe, nie dobre, do posłuchania, ale nic nie zapada w pamięć.
Dzar
Grill Master

avatar

mężczyzna

#303788 | Dodano: 01.12.2018 11:18:11
flake9 napisał(a):
Ale czego nie można? Teledysku obejrzeć? Bo ja normalnie obejrzałem.


Posłuchać albumu z linku w powiązanych.
"Targałbym jak basista nowe struny"...
... i tak przez całe życie.
Diesel
Zły Moderator

avatar

mężczyzna

#303789 | Dodano: 01.12.2018 11:31:36
Nawet wczoraj z nudów sobie to włączyłem i muszę przyznać, że owy ryszardowy twór nadal pozostaje w trójce zespołów (obok Ghosta i jeszcze jednego, którego nie mogę wymienić ;), które świadomie/nieświadomie przełączam dalej kiedy pojawią mi się na jakiejś losowej playliście i po kilkunastu sekundach zaczynają irytować. No nie mogę zrozumieć tego zespołu...
Vania miała rację!
flake9
Król Lew

avatar

mężczyzna

#303790 | Dodano: 01.12.2018 13:01:47
Bo tego nie pomalujesz. To siedzi albo nie.
jesienny_pan
Feuerspritzer

mężczyzna

#303791 | Dodano: 01.12.2018 13:36:18
Nowa płyta Emigrate to taka muzyka do obiadu w restuaracji. Można miło posłuchać, ale dupy nie urywa.

Dopisano (2018-12-01 13:45:26):

Skoro tak napisałem po przesłuchaniu kilku utworów po razie, to chyba nie jest tak źle.
Cohonez
Dyplomata

avatar

mężczyzna

#303795 | Dodano: 02.12.2018 00:12:58
Album przesłuchałem kilka razy, zatem jestem w stanie o nim napisać:

1. War - wiem już, że to lekka kalka z Mein Teil, tym niemniej mniejsza niż trzy kawałki z pierwszej płyty z riffem do Stein um Stein :D Kawałek robi fajny klimat, a i tekst jak na RZK nie jest tragiczny. Średnie tempo mi nie przeszkadza, ale to co kładzie ten numer to wokal - Richard śpiewa tu za wysoko i moim zdaniem szkoda, że nie nacisnął na Serja, bo on spokojnie mógłby ten numer podnieść o kilka poziomów wyżej. I zgadzam się z Leonem, że lepszy jako otwieracz byłby następny kawałek.

2. 1234 - nie zmieniłem zdania od ostatniego posta na ten temat. Dobry wybór na singiel, jest chwytliwy mimo wad wokalnych Ryszarda. I tak - byłby to lepszy otwieracz do płyty.

3. A Million Degrees - wszedł mi w ucho po pierwszym przesłuchaniu. Zalatuje Gahanem, ale nie uważam tego za minus, nawet jestem zdziwiony, że tym razem Rychu w refrenie mimo wszystko daje radę. Kawałek na plus.

4. Lead You On - co mi się tu naprawdę podoba, to wokal Margaux. Jest naprawdę ładny, dzięki czemu zwrotki - mimo trochę miałkiego tekstu - wpadają w ucho. Refren jednak to jest miecz obosieczny - niby stara się tu zrobić coś cięższego i szybszego, ale wokal Richarda znów sprowadza to wszystko niżej. Ogólnie niestety średniak, a jako ciekawostkę dodam, że Margaux i Rychu chyba nie są już razem, przez co wyznanie miłości przez podmioty liryczne wypada tutaj fałszywie.

5. You Are So Beautiful - kalka U2 i nie będę krył, że nie jest to utwór który mi sie podoba. Owszem, melodia wpada w ucho, jednak nie jestem grupą docelową tej kompozycji. Na tej samej zasadzie mogę napisać, że co drugi kawałek lecący w RMF.FM jest sprawny, bo jednak wpada w ucho, co nie znaczy, że nie jest gówniany :D

6. Hide and Seek - zalatuje mi brytyjskimi kapelami pop-rockowymi. Melodia refrenu mi się podoba, ale ten wokal Rycha znowu to ciągnie w dół. Przez to znów średniak.

7. We Are Together - to samo, co wyżej, tylko że bez konotacji z brytyjskimi kapelami. Poza tym jest niemiłosiernie rozwlekły. Średniak z minusem.

8. Let's Go - za pierwszym razem byłem mocno rozczarowany. Później spojrzałem nieco łaskawiej, jednak wciąż uważam to za zmarnowany potencjał. Fajne intro i outro (kojarzy mi się z grami na GameBoya), ale później robi się jakoś...sztampowo? Do tego strasznie grzecznie. Chciałem czegoś bardziej elektronicznego i z większą ilością niemieckiego w wykonaniu Tilla. Może jakiś remiks?

9. I am not afraid - mój zdecydowany faworyt na tej płycie i pewniak na następnego Bunkra jeśli chodzi o emisję setową. Jest klimat, wokal Richarda przytemperowany, a i nawet w pewnym momencie robi się ciężko. Podoba mi się.

10. Spitfire - tekst nieco grafomański, ale refren wpadł w ucho i nie chce wyjść. Przyjemne :)

11. Eyes Fade Away - patrz komentarze do Hide and Seek i We are together

Generalnie uważam, że nie jest to słaba płyta. Nie jest to jednak płyta dla fanów Rammstein, tylko dla bardziej "ogólno-rockowej-lub-popowej" publiczności. Myślę, że jest więcej melodii niż na poprzedniku, zaś Richard pokazuje mimo wszystko że jest lepszym gitarzystą niż wokalistą. Czyli lepiej niech macha piórem do gitary niż takim z atramentem ;)

Płyty słuchałem w czasie pracy i dobrze mi się jej słuchało - to chyba znak, że radiowy potencjał wydawnictwa - nawet jeśli miałoby to być to cholerne RMF.FM - istnieje. Czy się sprzeda to nie wiem.
Nie czytam forum.
Majk
Pussy

avatar

mężczyzna

#303796 | Dodano: 02.12.2018 11:18:30
Lead You On, nikt nie pisze że zalatuje Pussy. Czy tylko ja się doszukalem podobieństwa?
Leon
Perverse

avatar

mężczyzna

#303797 | Dodano: 02.12.2018 12:56:54
Brzmienie klawiszy i sampel perkusyjny na początku, racja :)

Z najnowszego wywiadu wynika, że War powstało w 2003 roku jak Ryszard mieszkał w Nowym Jorku a Ameryka przeprowadzała inwazję na Irak. Także mamy potwierdzone info, że to ten sam okres podczas którego powstało Mein Teil :D

Iggy Pop miał śpiewać w Spitfire, ale on sam miał wtedy jakiejś zalanie domu ;)
Där jag kommer ifrån är vi så jävla hårda att vi klipper gräsmattan med pansarvagn.

Vem kan stoppa mig när pansar rullar fram?
Cohonez
Dyplomata

avatar

mężczyzna

#303802 | Dodano: 02.12.2018 19:50:41
Cohonez napisał(a):
4. Lead You On (...) Ogólnie niestety średniak, a jako ciekawostkę dodam, że Margaux i Rychu chyba nie są już razem, przez co wyznanie miłości przez podmioty liryczne wypada tutaj fałszywie.


A nie - jednak są razem. Tym niemniej kawałek wciąż średni :p
Nie czytam forum.
jesienny_pan
Feuerspritzer

mężczyzna

#303803 | Dodano: 02.12.2018 22:06:42
To dobrze, że są razem. :)
Rożen
Panzermeister

avatar

mężczyzna

#303804 | Dodano: 03.12.2018 00:13:35
Obejrzałem właśnie teledysk do "You are so beautiful" i jestem bardzo mile zaskoczony. Przyjemny utwór, Rysiek daje radę wokalnie, teledysk w fajnym klimacie, wreszcie coś innego niż tylko granie zespołu.

Fajnie, że Richard eksperymentuje i w końcu odcina się (przynajmniej w tym kawałku) od Rammstein.

Będzie trzeba zapoznać się z całym albumem.
Brunon K.
gorbaczovsky
Newsman Chałturnik

avatar

mężczyzna

#303807 | Dodano: 03.12.2018 14:34:55
Przesłuchanie i...
Płyta jest beznadziejna.
Aby ją posłuchać z jako tako przyjemnością, trzeba dokonywać cudów (lub dobrze poukładać sobie playlistę).
A zaczyna się nienajgorzej, bo "War" to chyba drugi z trzech (tylko trzech) utworów, które z tej płyty się pamięta (i chce się pamiętać).
1234 już na tyle weszło w ucho, że można potupać, mimo iż jest średnie aż do bólu.
Potem długo same kupsztale: tytułowy kawałek to chyba odrzut Myslovitz z najgorszych czasów, kopia Pussy z kobiecym wokalem, YASB będzie miało wzięcie jako piosenki na pierwszy taniec na weselach, Hide and Seek to tylko był argument do powrotu do "agresywnego" grania, We Are Together w ogóle nie pamiętam (i nie chcę), Let's Go z Tillem to dramat (chyba Rysiu go zaprosił, żeby upokorzyć udziałem w tym projekcie).
Na szczęście wjeżdża Kopiujący Kardynał i "I am not afraid" - chyba najlepszy utwór, bo przypomina najgorsze utwory Ghosta xD
"Spitfire" i ten ostatni utwór to przeleciały - na szczęście (choć chciałem wyłączyć po 30 sekundach "Spitfrajera", bo w sumie nie widziałem sensu męczyć tego kotleta.

Emigrate: 7/10
Silent So Long: 7+/10
A Million Degrees: 2/10

Strony: 153 54 55 56 57

Ogłoszenia

» Mapa fanów Rammstein

Logowanie
Login:
Hasło:

+ Zarejestruj się

+ Zapomniałem hasła

Online
Na stronie: 42
Zalogowani: 0
Szukaj