news zespół twórczość fanklub forum
Wkrótce
Coming Soon
93 dni!
Newsy
Skocz Do
Co sądzisz o teledysku Deutschland? (max 3 odpowiedzi)
Musisz być zalogowany aby zagłosować.
Skomentuj na forum
Archiwum sond
Galeria

.:: Prasa, radio, telewizja by pariser

(04.04.2019)

(English, German and French Versions Below)

 

Wersja Polska:

Był styczeń, paskudna pogoda, jechałem gdzieś samochodem i zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetliło się: Albert Neumann P1945. Z Albertem znamy się kilkanaście lat a nasze grupy czyli Die Freiwilligen i Pomerania 1945 dość ściśle współpracują ze sobą.

- Dietmar? Usłyszałem w słuchawce. - Słuchaj mam cynk od znajomego w Niemczech i jest szansa zagrać w teledysku, teledysk kręcony w Berlinie za 2 tygodnie dla znanej kapeli rockowej z Niemiec... Potrzeba 8 ludzi z Twojej grupy.

- Jaka kapela?

- Nie mogę Ci powiedzieć...

- Przestań Albert, powiedz tylko czy to kapela na „R”?

- Tylko nikomu nie mów, nikomu! Bo mi głowę urwą i nic z tego nie będzie! Reszta ludzi dowie się dopiero w autobusie.

- Jedziemy!!!

Reszta zdarzeń potoczyła się błyskawicznie, wcześniejsze plany, ustalenia, urlopy, imprezy rodzinne itp. - wszystko przestało mieć znaczenie i wyleciało z kalendarzy. Sześcioro z nas: Dietmar Kuptz, Rene Grzenkowicz, Szymon Poredo, Thomass Woerle, Tomasz Wylamowski i Arkadiusz Telak w kilka sekund zadecydowało - jedziemy. Z Pomernii wybierali się Albert Neumann, Francesco Giacomelli, Jan Majewski, Szymon Szewczyk, Henryk Kaźmierczak i Bogumił Gierlotke. I pojechaliśmy. Najpierw do Poznania, gdzie okazało się już ostatecznie i dla wszystkich, że chodzi o teledysk Rammstein, a potem dalej, do niezapomnianego hotelu Amadeus w Berlinie, do którego zabrał nas podstawiony przez ekipę filmową autokar. Chyba nie trzeba dodawać, że integrowaliśmy się przy jedynych odpowiednich na taką podróż dźwiękach, a najczęściej powtarzającym się zdaniem było: „Ciekawe, o czym będzie klip”. Nie wiedzieliśmy, co zabrać, więc wzięliśmy wszystko. Dla niektórych oznaczało to wywiezienie z domu kilka wielkich toreb i walizek pełnych mundurów i rekwizytów.

Na plan (pierwszego dnia były to ruiny klasztoru) ruszyliśmy wcześnie z rana i dość szybko zrozumieliśmy, dlaczego kręcenie filmów uchodzi za tak męczące: oznacza to czekanie, czekanie i jeszcze raz czekanie. Po wielu godzinach, w końcu dostaliśmy wiadomość - przebieramy się. Początkowo myśleliśmy, że odegramy tylko rolę niemieckich żołnierzy - na to przecież byliśmy przygotowani - jednak dość szybko dowiedzieliśmy się, że chętni mogą wcielić się w inne... zupełnie inne postaci. I tu przeżyliśmy pierwszy szok: okazało się, że w klipie pojawią się średniowieczni mnisi, oddziały specjalne Polizei, średniowieczni rycerze, DDR-owska milicja... Tyle widzieliśmy, będąc na planie i zmieniając kostiumy. Pozostało pytanie, jak (i czy w ogóle) zespół poskłada to w sensowną całość. Teorie mieliśmy przeróżne: może będzie to narkotyczna wizja kogoś, kto wspomina przeszłość, może przedśmiertne wspomnienia, myśli i halucynacje umierającego żołnierza...

Równie zagadkowa była czarnoskóra piękność - najpierw w rycerskiej zbroi, co już samo w sobie prowokowało do pytań, czy będziemy kręcić film fantasy? W naszych walizkach ciągle leżały niemieckie mundury z okresu II wojny.

Pracowaliśmy do późnej nocy. Poza scenami w starym klasztorze (wcieliliśmy się w rolę mnichów) braliśmy też udział w scenach w prawdziwym, nieczynnym już więzieniu, w centrum Berlina (rola buntujących się więźniów). Trzeba przyznać, że sceny więzienne były dość emocjonujące, a dające wiele radości jednocześnie. Tym samym, kiedy nad ranem wróciliśmy do hotelu, byliśmy przemarznięci i wykończeni - podobnie zresztą musieli się czuć członkowie zespołu, którzy byli na planie do samego końca.

Kiedy następnego dnia z rana padło hasło: SS-mani w mundurach potrzebni, przebraliśmy i ruszyliśmy z ekipą filmową na plan w rytm miarowego: links... links... links... musielibyście zobaczyć minę Tilla Lindemanna jak nas zobaczył maszerujących w pełnym umundurowaniu. Plan zdjęciowy mieścił się na terenie opuszczonej fabryki i tu kolejna ciekawostka - ci z nas którzy znali wcześniejszą działalność reżysera klipu i założyciela wytwórni Aggro Berlin (Specter) od razu skojarzyli to charakterystyczne miejsce z teledyskiem raperów SIDO, FLER czy B-TIGHT.

Po chwili jednak przeżyliśmy prawdziwy szok. Na środku placu, w miejscu gdzie był plan zdjęciowy, stała szubienica z czterema pętlami. Na ten widok jeden z naszych kolegów powiedział głośno to, co wszyscy pomyśleli: “Jestem w rekonstrukcji od lat, byłem na wielu inscenizacjach, ale tak „ostro” jeszcze nie było”. Wówczas, w czasie kręcenia scen z wieszaniem obozowych więźniów, nie wiedzieliśmy, jaką rolę odegrają one w całości klipu, ale wiedzieliśmy jedno - w twórczości Rammstein nic nie jest proste i jednoznaczne. Mogliśmy być pewni, że to kontrowersyjna prowokacja, która w ostateczności ma zmusić widza do przemyślenia obejrzanych scen, ale nadal nie mieliśmy pojęcia, w jakim kontekście pojawią się akurat te brutalne i sięgające do najgorszych momentów niemieckiej historii wizje. W trakcie kręcenia tamtych scen zbliżyliśmy się nieco do zespołu - było zimno, więc w czasie przerwy i grzania rąk przy ognisku Till poczęstował wszystkich... Absolutem. Ogień - i woda ognista także - zbliżają ludzi... Tak też było i tym razem. Dzięki takim właśnie drobnym gestom będziemy wspominać pracę na planie jako niesamowite doświadczenie. Członkowie zespołu zachowywali się jak zwykli ludzie, byli nawet z lekka poirytowani nadskakującymi asystentami. Okazało się, że nagrania nie zamkną się w zapowiadanych dwóch dobach i przedłużą się do późnych, nocnych zdjęć. Na nas była już jednak pora, autobus powrotny grzał silniki. Część kolegów, w tym chłopaki z Pomeranii zostali na końcowych nagraniach. Kręcone były min. Zdjęcia do wielkiej bitwy, na ogromnym pobojowisku, palenia na stosie oraz zamieszek w bliżej nieokreślonym czasie, w jednym z niemieckich miast. Kiedy, w nocnym blasku ognia palącego się busa (scena z zamieszek), około 3 nad ranem, padł ostatni klaps, a Specter wykrzyczał „mamy to, dziękuję Wam wszystkim”, wszyscy wykrzyczeli okrzyki radości i nagrodzili ekipę oklaskami. Zarówno ekipa filmowa, jak i zespół podziękowała uściskiem ręki każdemu z uczestników osobiście! Przed wyjazdem rozglądaliśmy się, szukając wzrokiem członków zespołu. Kiedy minął nas wokalista, Till Lindemann, zaniemówiliśmy, był w zbroi rycerskiej, przebity kilkoma mieczami - jego wygląd, połączony ze zmęczeniem na twarzy zrobił na nas piorunujące wrażenie. Dostaliśmy autografy, życzenia bezpiecznej podróży i z mętlikiem w głowie ruszyliśmy do domu, tak naprawdę jeszcze chyba nie wierzyliśmy w to czego doświadczyliśmy przez ostatnie dwa dni.

O ile jadąc na plan, byliśmy dość zdezorientowani i nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, o tyle w drodze powrotnej byliśmy już kompletnie zagubieni. Jak to wszystko poskładać? Jaki ma być tego sens? Próbowaliśmy snuć różne hipotezy, odwołując się do utworu „Deutschland” który kilkukrotnie był puszczony na planie (tak, tak, poznaliśmy go już w styczniu) ciągle jednak nie mogliśmy wymyślić spójnej historii. Pozostawało nam poczekać do premiery.

Atmosfera zrobiła się gęsta już kilka dni wcześniej, kiedy zespół wypuścił teaser do klipu - scenę, która, jak się później okazało, zamyka 9 minutowy teledysk. Jak wiadomo, w mediach zawrzało, Rammstein oskarżony był o szydzenie z Holokaustu, lekceważące podejście do historii, a nawet obrażanie pamięci ofiar. 28 marca o 18.10, czyli po obejrzeniu teledysku, wszystko stało się jasne. Zespół po raz kolejny wykorzystał skłonność ludzi do generalizowania i powielania stereotypów. Klip okazał się być wyjątkowym pokazaniem historii Niemiec, kraju, któremu podmiot liryczny “nie potrafi dać swojej miłości” - między innymi ze względu na trudną przeszłość ojczyzny. Nie będziemy ukrywać, że większość z naszych kolegów to zagorzali fani RAMMSTEIN, a udział w nagraniach do teledysku „Deutschland” był dla nas najwspanialszą przygodą w całym życiu! Wybudowaliśmy sobie pomnik na resztę życia, a nawet i pośmiertnie… Bardzo miłym zaskoczeniem było zobaczenie naszych nazwisk w napisach końcowych teledysku. Oprócz naszych dwóch grup w teledysku wzięli udział koledzy z grup rekonstrukcji historycznej: Dragoner, Bellum, Maienburg152IR, Rogatywka 1918-1939 oraz Erhard M17. Wcielili się oni w role żołnierzy cesarskiej armii niemieckiej z okresu I wojny światowej.

 

English Version:

It was January, the weather was bad, I was driving somewhere by car and the phone rang. The screen showed: Albert Neumann P1945. With Albert, we've known each other for years and our groups, namely Die Freiwilligen and Pomerania 1945, work quite closely together.

- Dietmar? I heard in the phone.

- Listen, I have a tip from a friend in Germany and there is a chance to play in a music video, the video is being shot in Berlin in two weeks for a well-known rock band from Germany... 8 people from your group are needed.

- Which band?

 - I can't tell you...

-  C'mon Albert, just tell me, if it's a band beginning with "R"?

- Don't tell anyone, nobody! Because I'll rip your head off and nothing will come out of it!  The rest will find out when they're on a bus.

- We're going!


The rest of the events unfolded quickly, earlier plans, arrangements, holidays, family parties, etc. - everything ceased to have any meaning and was thrown out of ourcalendars. Six of us: Dietmar Kuptz, Rene Grzenkowicz, Szymon Poredo, Thomass Woerle, Tomasz Wylamowski and Arkadiusz Telak decided in a few seconds - we're going. From Pomerania 1945 present were Albert Neumann, Francesco Giacomelli, Jan Majewski, Szymon Szewczyk, Henryk Kaźmierczak and Bogumił Gierlotke.  First we travelled to Poznań, where it was confirmed that the music video was indeed for Rammstein. Then we travelled further, to the unforgettable Amadeus hotel in Berlin. We were taken by a bus arranged by the film crew. I do not need to add that we were integrating with the only sounds appropriate for such a trip, and the most often repeated sentence was: "I wonder what the video will be about". We did not know what to take with us when it comes to the equipment, so we took everything. For some, it meant taking some large bags and suitcases full of uniforms and props out of the house.

On the set (first day the filming took place in the ruins of a monastery) we went early in the morning and quite quickly understood why filming is considered so exhausting: it means waiting, waiting and even more waiting. After many hours we finally got a message – dress up. Initially, we thought that we would play only German soldiers - we were prepared for that - but we learned quite quickly, that if we want, we can play completely different roles and characters. And here we experienced the first shock: it turned out, that the movie will include medieval monks, Polizei special forces, medieval knights, DDR era uniforms... That's all we saw, being on the set and changing costumes. The question remained, how (and if) the band puts it together in a sensible whole. We had various theories: maybe it will be a narcotic vision of someone who mentions the past, maybe deathbed memories of a passing life, thoughts and hallucinations of a dying soldier...

The black beauty was equally mysterious – first we saw her in the knight's armor, which in itself provoked questions. "Are we making a fantasy movie?" Our suitcases still contained German uniforms from the Second World War.

We worked until late night. In addition to the scenes in the old monastery (we played the role of monks), we also took part in scenes in a real, now closed prison in the center of Berlin (the role of rebellious prisoners). I must say that the prison scenes were quite exciting and they gave much joy at the same time. Thus, when we returned to the hotel in the morning, we were frozen and very tired - just like the members of the band, who were on set until the very end.

Next day in the morning we herad that men in SS uniforms are needed, we changed our clothes into the WW2 ones and marched on with the film crew to the military beat: Links! Links! Links! You would have to see Till Lindemann's face expression as he saw us marching in full uniforms... The set was located in an abandoned factory and here another comes another curiosity - those of us who knew the previous activity of the director of the video (Specter), knew he was the founder of  Aggro Berlin label, immediately recognized this characteristic place with the music videos of German rappers such as SIDO, FLER or B-TIGHT.

After a while, we experienced a real shock. In the middle of the square, where the movie set was located, there was a gallow with four loops. When one of our colleagues saw that, said out loud what everyone thought: "I've been in reconstruction for years, I've been on many stagings, but it was never THAT hardcore." At the time, while filming the hanging hscenes, we did not know what role they would play in the whole video, but we knew one thing - nothing is simple and unambiguous in Rammstein's work. We could be sure that this is a controversial provocation, which ultimate goal was to force the viewer to think about the scenes he had watched, but we still had no idea in which context the scenes that were so brutal and that showed the worst moments of German history would be used. During the shooting of those scenes, we got a bit closer to the band - it was cold, so during the breaks and while warming hands at the fireplace, Till offered everyone... Absolut vodka. The fire - and the firery water - bring people closer... This was also the case this time. Thanks to such small gestures, we will remember the work on the set as an amazing experience. The members of the band behaved like ordinary people, they were even slightly annoyed by their harassing assistants. It turned out that the recordings will not end in the announced two days, and will be continued until late night. However, it was time for us to go home. The bus engine was warming up. Some of the colleagues, including the guys from Pomerania, stayed on the final recordings. They were shooting pictures of a big battle, on a huge battlefield, burning at the stake and riots in unspecified time in one of the German cities. In the night, when burning bus was glowing (scene from the riots), about 3AM in the morning, Specter shouted "We got this, thank you everyone!", people shouted, cheering and rewarded the team with an applause. Both the film crew and the team thanked the participants with a handshake, in person! Before we left, we looked around looking for the band members. When the vocalist Till Lindemann passed us, we were speechless, he was dressed in knight's armor, pierced with a few swords - his look combined with fatigue on his face made an electrifying impression on us. We got autographs, wishes for safe travel and we went home in a messy way, in fact, we do not really believe in what we've experienced in the last two days.

While going to the set, we were quite confused and didn't know what to expect, on the way back we were completely lost. How do we put everything together? What is the meaning of all this? We tried to make various hypotheses, referring to the song "Deutschland" which was released played several times on the set (yes, we heard the song already in January), but still we could 't come up with a coherent story. We had to wait until the premiere.

The atmosphere became dense a few days earlier when the band released the teaser into the scene - as it turned out later, that was closing the 9-minute music video. As you know, the media heated up, Rammstein was accused of ridiculing the Holocaust, disrespecting the historical approach, and even insulting the memory of the victims. On March 28 at 18.10, after watching the music video, everything became clear. The band once again used people's tendency to generalize and reproduce stereotypes. The video turned out to be a unique depiction of the German history, a country which the lyrical subject "cannot give his love" - among other things due to the difficult past of the homeland. We won't hide that most of our colleagues are die-hard Rammstein fans, and the participation in the recording for "Deutschland" music video was the greatest adventure in our lives! We built a monument for the rest of our lives, and even posthumously... It was a nice surprise to see our names in the final credits of the music video. In addition to our two groups, the music featured our colleagues from historical re-enactment groups: Dragoner, Bellum, Maienburg152IR, Rogatywka 1918-1939 and Erhard M17. They played the role of soldiers of the imperial German army from the First World War.

 

Deutsche Version

Es war Januar, das Wetter war schlecht, ich war mit dem Auto unterwegs, als plötzlich das Telefon klingelte. Der Bildschirm zeigte: Albert Neumann P1945. Wir kennen uns mit Albert schon sehr viele Jahre und unsere Gruppen, Die Freiwilligen und Pommern 1945, arbeiten eng zusammen.
- Dietmar? Hörte ich aus dem Telefon. Hör zu, ich habe einen Tipp von einem Freund aus Deutschland bekommen und es besteht die Möglichkeit, in einem Musikvideo mitzumachen, das in zwei Wochen in Berlin für eine bekannte Rockband aus Deutschland aufgenommen werden soll... 8 Personen aus deiner Gruppe werden benötigt.

- Welche Band?
- Ich kann es dir nicht sagen...
- Halt Albert, sag mir einfach, ob es eine Band auf "R" ist?
- Sag es niemandem, niemandem! Weil sie mir ansonsten den Kopf abreisen und nichts daraus wird! Der Rest der Leute wird es erst im Bus erfahren.
- Wir Fahren !!!

Die restlichen Ereignisse ging ganz schnell , frühere Pläne, Feiertage, Familienfeiern usw. - alles verlor an Bedeutung und flog aus den Kalendern heraus. Sechs von uns Dietmar Kuptz, Rene Grzenkowicz, Szymon Poredo, Thomass Woerle, Tomasz Wylamowski und Arkadiusz Telak haben sich in wenigen Sekunden entschieden - wir fahren. Albert Neumann, Francesco Giacomelli, Jan Majewski, Szymon Szewczyk, Henryk Kaźmierczak und Bogumił Gierlotke waren mit Pomerania 1945 dabei. Und dann ging es auch schon los, zuerst nach Poznań, wo auch jetzt die restlichen Leute erfahren haben, dass das Musikvideo für Rammstein gedreht wird. In einem speziell für uns zu Verfügung gestellten Reisebus vom Filmteam ging es dann weiter in das unvergessliche Amadeus-Hotel in Berlin. Ich muss nicht hinzufügen, dass wir uns, bei der fahrt mit dem einzigen Sounds befassten, der für solch eine Reise geeignet ist, und der häufigste Satz lautete: "Ich frage mich, worum es in dem Clip geht". Wir wussten nicht, was wir nehmen sollten, also nahmen wir alles mit. Für einige bedeutete es, ein paar große Taschen und Koffer mit Uniformen und Requisiten aus dem Haus mitzunehmen.

Am Set (Am ersten Tag waren es Ruinen eines sehr alten Klosters) Der Tag fing sehr früh für uns an und sehr bald haben wir verstanden, warum das Filmen so anstrengend ist: Warten, Warten und nochmals Warten. Nach einigen Stunden kam dann endlich die Nachricht - wir ziehen uns um. Wir dachten zunächst, dass wir nur die Rolle deutscher Soldaten spielen würden (darauf waren wir vorbereitet doch sehr schnell wurde uns mitgeteilt, dass wir ganz andere Charaktere spielen können. Und hier erlebten wir den ersten Schock: Es stellte sich heraus, dass beim Video mittelalterliche Mönche, Spezialtruppen der Polizei,Ritter und NVA mitspielen. Das alles war am Set zu sehen zwischen Kostüm Änderung und der nächste Aufnahme. Es bleibt die Frage, wie (und ob) die Band das alles zu einem vernünftigen Ganzen zusammenfügt. Wir hatten verschiedene Theorien: Vielleicht ist es eine narkotische Vision von jemandem, der sich an die Vergangenheit erinnert, vielleicht ein Gedanke kurz vor dem Tod oder Halluzinationen eines sterbenden Soldaten…

Das nächste rätsel war für uns die dunkelhäutige Schönheit die zuerst in einer goldenen Ritterrüstung zu sehen war, das ließ in uns, die erste Frage aufkommen wird das ein Fantasie Film? In unseren Koffern sind noch immer die Uniformen aus dem Zweiten Weltkrieg.

Wir drehten bis spät in die Nacht. Neben den Szenen im alten Kloster (wir übernahmen die Rolle des Mönche) nahmen wir auch an Szenen in einem echten, geschlossenen Gefängnis im Zentrum Berlins teil (Rolle rebellischer Häftlinge)
Man muss zugeben, dass die Gefängnisszenen ziemlich aufregend waren und gleichzeitig viel Freude bereiteten. Als wir morgens ins Hotel zurückkehren, waren wir erstarrt vor Kälte und einfach nur fertig – genau so mussten sich auch die Mitglieder der Band gefühlt haben, die bis zum Schluss am Set waren.

Als wir am nächsten Tag morgens folgende Anweisung bekamen: SS-Männer in Uniform werden gebraucht, zogen wir uns schnell um und marschierten mit der Filmcrew zum Rhythmus: Links... Links... Links... Sie hätten Till Lindemanns Gesicht sehen sollen, als wir in voller Uniformierung an ihm vorbeimarschierten. Das Set befand sich in einer verlassenen Fabrik und hier eine weitere Kuriosität - diejenigen von uns, die die vorherige Tätigkeit des Regisseurs( den Gründer des Aggro Berlin-Labels (Specter) des Clips kannten, erkannten diesen charakteristischen Ort sofort und erinnert sich an die Musikvideos von SIDO, FLER oder B-TIGHT Rapper.

Nach einer Weile erlebten wir jedoch einen echten Schock. In der Mitte des Platzes, wo sich das Filmset befand, standen vier Galgen aufgebaut. Bei dem Anblick sagte einer unserer Kollegen laut, was alle dachten: "Ich bin seit Jahren in der Rekonstruktion, ich habe viele Inszenierungen mitgemacht aber so etwas "extremes"noch nie. Zu der Zeit, als wir die Szenen mit hängenden Gefangenen filmten, wussten wir nicht, welche Rolle sie im gesamten Clip spielen würden, aber eines wussten wir: Nichts ist in Rammsteins Werken einfach und eindeutig. Wir können sicher sein, dass dies eine kontroverse Provokation ist, die den Betrachter letztendlich dazu zwingt, über die Szenen nachzudenken, die er gesehen hat. Wir wissen jedoch noch nicht, in welchem Kontext diese Visionen von Brutalität und der schlimmsten Momente der deutschen Geschichte die Leute erreichen wird. Während der Dreharbeiten dieser Szenen kamen wir der Band ein bisschen näher - es war kalt, also wärmten sich alle während der pause die Hände am feuer dort bot Till jedem einen Schluck Absolut an „Das feuer und das Feuerwasser bring alle Menschen zusammen“ so war es auch diesmal.Dank dieser kleinen Gesten war die Arbeit am Set eine erstaunliche Erfahrung und bleibt für immer in Erinnerung . Die Mitglieder der Band benahmen sich wie gewöhnliche Leute, sie wurden sogar von den springenden Assistenten etwas genervt. Es stellte sich heraus, dass die Aufnahmen in den angekündigten zwei Tagen nicht abgeschlossen werden kann und die späten Nachtaufnahmen verlängert werden. Es war jedoch Zeit für uns, der Bus heizte denn Motor wieder an . Einige Kollegen, darunter auch die Jungs aus Pommern1945, blieben bei den letzten Aufnahmen dabei. Gedreht wurden unter anderem aufnahmen zu: der Schlacht, mit einem riesigen Schlachtfeld das verbrennen des Scheiterhaufens und Unruhen in unbestimmter zeit in irgendeiner deutschen Stadt. Gegen 3 Uhr morgen viel die letzte klappe und Specter rief:‘‘Wir haben alles! Wir haben es geschafft‘‘ ein großer jubel brach unter uns allen aus und Beifall wurde geklatscht. Sowohl das Filmteam als auch die Band bedankten sich persönlich mit einem Handschlag bei jedem. Doch bevor wir gingen, schauten wir uns nach Bandmitgliedern um. Als der Sänger Till Lindemann an uns vorbeiging in einer Ritterrüstung mit 4 Schwertern durchbohrt und einem Gesicht voll Freude kombiniert mit Müdigkeit drehte er sich um und gab jedem von uns Autogramme und wünschte jedem persönlich eine gute heimreise.Wir konnten es nicht glauben ja kaum fassen was alles passierte in den 2 tagen.

Rückblickend als wir zum Set gefahren sind wussten wir nicht was uns erwarten wird , jetzt wussten wir nicht, was passiert war,wie werden sich die ganzen Fragmente zu einem ganzen sinnvollem Gesamtbild zusammenfügen? Mehrere Hypothesen wurden aufgestellt und wir dachten immer an den Song, der beim drehe eingespielt wurde (Deutschland) ja wir kannten denn Song schon im Januar) aber um auf all die fragen eine Antwort zu bekommen, mussten wir bis zu Premiere warten. Die Atmosphäre wurde ein paar Tage zuvor dichter, als die Band den Teaser veröffentlichte  - eine Szene, die, wie sich später herausstellte, das 9-minütige Musikvideo abgeschlossen hat. Wie Sie wissen, wurde der Teaser in den Medien sehr heiß diskutiert, Rammstein wurde vorgeworfen, den Holocaust lächerlich gemacht, den historischen Ansatz missachtet und sogar die Erinnerung an die Opfer beleidigt zu haben.


Am 28. März um 18.10 Uhr, nach dem Anschauen des Musikvideos, wurde alles klar. Die Band nutzte erneut die Tendenz der Menschen, Stereotypen zu verallgemeinern und zu generalisieren. Der Clip erwies sich als eine einzigartige Präsentation der Geschichte Deutschlands, eines Landes, das der Autor des Liedes nicht lieben kann “meine liebe kann ich dir nicht geben‘‘ unter anderem aufgrund der schwierigen Vergangenheit der Heimat.Wir werden nicht verbergen, dass die meisten unserer Kollegen eingefleischte RAMMSTEIN-Fans sind, und die Teilnahme an der Aufnahme für das Musikvideo "Deutschland" war für uns das größte Abenteuer in unserem ganzen Leben! Wir bauten uns ein Denkmal für den Rest unseres Lebens... Es war eine schöne Überraschung, unsere Namen in dem Abspann des Musikvideos zu sehen.
Neben unseren beiden Gruppen wurde das Musikvideo von Kollegen aus historischen Rekonstruktionsgruppen aufgenommen: Dragoner, Bellum, Maienburg152IR, Rogatywka 1918-1939 und Erhard M17. Sie spielten die Rolle der Soldaten der kaiserlichen deutschen Armee aus dem Ersten Weltkrieg.

 

Version Française

C'était en janvier, il faisait mauvais temps, je roulais en voiture et le téléphone a sonné. L'écran a affiché : "Albert Neumann P1945". Avec Albert, nous nous connaissons depuis des années et nos associations, Die Freiwilligen et Pomerania 1945, travaillent en étroite collaboration.

 - Dietmar ? Ai-je entendu au téléphone. 

- Écoute, un ami en Allemagne m'a filé un tuyau et il y a une possibilité de jouer dans un clip tourné à Berlin dans deux semaines pour un groupe de rock allemand connu… 8 personnes de ton association sont nécessaires. 

- Quel groupe de rock ? 

- Je ne peux pas te le dire… 

- Allez Albert, dis-moi, c'est un groupe qui commence par "R" ? 

- Ne le dis à personne, personne ! Parce que je vais t'arracher la tête ! Les autres ne le sauront que quand ils seront dans le bus.

- OK, allons-y !

 

Le reste des événements s'est déroulé rapidement. Nos plans, les vacances, les fêtes de famille - tout a cessé d'avoir une importance et a été supprimé de nos calendriers. Six d'entre nous : Dietmar Kuptz, René Grzenkowicz, Szymon Poredo, Thomass Woerle, Tomasz Wylamowski et Arkadiusz Telak ont décidé en quelques secondes : nous irions. De Pomerania 1945 étaient présents Albert Neumann, Francesco Giacomelli, Jan Majewski, Szymon Szewczyk, Henryk Kaźmierczak et Bogumił Gierlotke. Tout d'abord, nous nous sommes rendus à Poznań, où il a été confirmé que le clip était bien de Rammstein. Puis nous sommes allés plus loin, à l'inoubliable hôtel Amadeus de Berlin. Nous avons été emmenés par un bus apprêté par l'équipe de tournage. Je n'ai pas besoin d'ajouter que nous écoutions la seule musique appropriée pour un tel voyage, et la phrase la plus souvent répétée était : "Je me demande de quoi parlera la vidéo". Nous ne savions pas quoi emporter comme équipement, donc nous avons tout pris. Pour certains, cela signifiait partir de la maison avec plusieurs grands sacs et valises pleins d'uniformes et d'accessoires.

 

Nous nous sommes rendus tôt le matin sur le plateau (le premier jour le tournage a eu lieu dans les ruines d'un monastère) et nous avons vite compris pourquoi un tournage est considéré comme si épuisant : attendre, attendre et encore attendre. Au bout de plusieurs heures, nous avons enfin reçu une consigne : "habillez-vous". Au début, nous pensions que nous ne jouerions que des soldats allemands - nous y étions préparés - mais nous avons vite appris que si nous le voulions, nous pourrions jouer des rôles et des personnages complètement différents. Et là, nous avons vécu le premier choc : il s'est avéré que le film comprendrait des moines médiévaux, des forces spéciales de la Polizei, des chevaliers médiévaux, des uniformes de l'époque DDR… Tout ce qu'on a fait se résume ainsi : être sur le plateau et changer de costume. Restait la question de savoir comment (et si) le groupe allait assembler le tout de manière cohérente. Nous avions plusieurs théories : peut-être que ce sera une vision narcotique de quelqu'un qui mentionne le passé, peut-être des souvenirs d'une vie passée, des pensées et des hallucinations d'un soldat mourant…

 

La beauté noire (l'actrice, ndlr) était tout aussi mystérieuse - nous l'avons d'abord vue dans une armure de chevalier, ce qui en soi a provoqué des questions. "Est-ce qu'on tourne un film fantastique ?" Les uniformes allemands de la Seconde Guerre mondiale étaient encore rangés dans nos valises.

 

Nous avons travaillé jusqu'à tard dans la nuit. En plus des scènes dans l'ancien monastère (nous jouions le rôle de moines), nous avons également participé à des scènes dans une véritable prison, maintenant fermée, dans le centre de Berlin (le rôle de prisonniers rebelles). Je dois dire que les scènes de prison étaient assez excitantes et qu'elles donnaient également beaucoup de réconfort. Lorsque nous sommes rentrés à l'hôtel le matin, nous étions gelés et très fatigués - tout comme les membres du groupe, qui ont été sur le plateau jusqu'à la toute fin.

 

Le lendemain matin, nous avons appris qu'il fallait des hommes en uniforme SS, nous avons changé nos vêtements pour ceux de la Seconde Guerre mondiale et nous avons marché avec l'équipe de tournage sur le rythme militaire : Links ! Links ! Links ! Il fallait voir l'expression du visage de Till Lindemann quand il nous voyait défiler en uniforme… Le plateau était situé dans une usine abandonnée et voilà une autre anecdote : ceux d'entre nous qui connaissaient le passé du réalisateur de la vidéo (Specter) et savaient qu'il était le fondateur du label Aggro Berlin, ont immédiatement reconnu ce lieu caractéristique de clips de rappeurs allemands tels que SIDO, FLER ou B-TIGHT.

 

Au bout d'un moment, nous avons vécu un véritable choc. Au milieu du lieu où se trouvait le plateau de tournage, il y avait une potence avec quatre cordes. Quand un de nos collègues l'a vu, il a dit tout haut ce que tout le monde pensait tout bas : "Je fais ça depuis des années, j'ai fait partie de nombreuses mises en scènes, mais rien n'a jamais été aussi violent." À l'époque, en filmant les scènes de la potence, nous ne savions pas quel rôle elles joueraient dans l'ensemble du clip, mais nous savions une chose - rien n'est simple et sans ambiguïté dans le travail de Rammstein. Nous pouvions être sûrs qu'il s'agirait d'une provocation controversée, dont le but ultime était de forcer le spectateur à réfléchir aux scènes qu'il avait regardées, mais nous ne savions toujours pas dans quel contexte les scènes si brutales et qui montraient les pires moments de l'histoire allemande seraient utilisées. Pendant le tournage de ces scènes, nous nous sommes un peu rapprochés du groupe - il faisait froid, donc pendant les pauses et en réchauffant les mains devant le feu, Till a offert à tout le monde… de la vodka Absolut. Le feu - et l'eau de feu - rapprochent les gens… Ce fut également le cas cette fois-ci. Grâce à ces petits gestes, nous nous souviendrons de ce travail sur le plateau comme d'une expérience unique. Les membres du groupe se comportaient comme des gens ordinaires, ils étaient même un peu gênés par leurs assistants harcelants. Il s'est avéré que les enregistrements ne se termineraient pas en deux jours comme prévu, et se poursuivraient jusqu'à tard dans la nuit. Cependant, il était temps pour nous de rentrer chez nous. Le moteur du bus chauffait. Certains des collègues, y compris les gars de Pomerania, sont restés pour la fin des enregistrements. Ils filmaient un immense champ de bataille, un bûcher ardant et des émeutes dans une période indéterminée de l'histoire, dans une autre ville allemande. Dans la nuit, alors que le bus brûlait (scène d'émeutes), vers 3 heures du matin, Specter a crié "C'est dans la boîte, merci tout le monde", les gens ont crié, acclamé et récompensé l'équipe avec des applaudissements. L'équipe de tournage et du groupe ont remercié les participants en leur serrant la main, en personne ! Avant de partir, nous avons regardé autour de nous à la recherche des membres du groupe. Quand le chanteur Till Lindemann nous a dépassés, nous étions sans voix, il était vêtu d'une armure de chevalier, trouée de quelques épées - son regard combiné à la fatigue sur son visage nous a fait une impression électrisante. Nous avons eu des autographes, on nous a souhaité bon voyage et nous sommes rentrés chez nous de manière mouvementée. En fait, nous ne croyions pas vraiment ce que nous avions vécu au cours des deux derniers jours.

 

En nous rendant sur le plateau, nous étions assez confus et ne savions pas à quoi nous attendre. Sur le chemin du retour, nous étions complètement perdus. Comment tout s'assemble ? Que signifie tout cela ? Nous avons essayé d'émettre différentes hypothèses, en nous référant à la chanson "Deutschland" qui a été jouée plusieurs fois sur le plateau (oui, nous avons entendu la chanson dès janvier), mais nous n'avons pas pu trouver de scénario cohérent. Il a fallu attendre la première.

 

L'atmosphère était devenue lourde quelques jours plus tôt, lorsque le groupe a publié le teaser - comme il s'est avéré plus tard, ces images apparaissent en fait dans le générique du clip de 9 minutes. Comme vous le savez, les médias se sont emballés, Rammstein a été accusé de ridiculiser l'Holocauste, de manquer de respect envers l'Histoire et même d'insulter la mémoire des victimes. Le 28 mars à 18h10, après avoir visionné le vidéoclip, tout est devenu clair. Le groupe a une fois de plus utilisé la tendance des gens à généraliser et stéréotyper. La vidéo s'est avérée être une représentation unique de l'histoire allemande, avec comme thème "je ne peux pas te donner mon amour" en raison du passé difficile de cette nation. Nous ne cacherons pas que la plupart de nos collègues sont de grands fans de Rammstein, et la participation à l'enregistrement du clip "Deutschland" fut la plus grande aventure de notre vie ! Nous avons vécu une expérience unique pour le reste de notre vie, et même à titre posthume… Ce fut une belle surprise de voir nos noms dans le générique final du clip. En plus de nos deux associations, la vidéo mettait en vedette nos collègues des associations de reconstitution historique : Dragoner, Bellum, Maienburg152IR, Rogatywka 1918-1939 et Erhard M17. Ils ont joué le rôle de soldats de l'armée impériale allemande de la Première Guerre mondiale.

Autor: Dietmar Kuptz, Rene Kin, Albert Neumann

Źródło: Materiał ekskluzywny dla Feuerrader.pl

Tłumaczenie: Leon (ENG), Rene Grzenkowicz - Kin (GER), Pierrick

load
Ogłoszenia

» Mapa fanów Rammstein

Logowanie
Login:
Hasło:

+ Zarejestruj się

+ Zapomniałem hasła

Skocz Do
Online
Na stronie: 56
Zalogowani: 1