Co chciał(a)byś w podziękowaniu za opłacenie składki na serwer?
#156674 | Dodano: 02.07.2011 14:38:58
Wiesz, nie jest dobre to, co jest niszowe, czy to, co jest komercyjne, tylko to, co niezależnie od stylu ma jakiś, chociaż minimalny poziom. Widze więcej jakiegokolwiek poziomu, choćby jednorodnego na tym jak to ujęłaś syfie niż w wielkim kroku jakim jest Pussy. EOT.
Edit:
Albo nie EOT. Moim zdaniem ta płyta pomimo słabszych momentów (Kuss Mich) po prostu nie zasługuje na miano syfu. Jeden słaby moment całkowitego syfu nie czyni.
srutututu
(x⊕y)² = x²⊕y²
(x⊕y)² = x²⊕y²
#156675 | Dodano: 02.07.2011 14:55:48
E: Ja tam mimo wszystko widzę więcej słabych punktów niż tylko "Fellfrosch" ;>
Ich hab' keine Gust
#156687 | Dodano: 02.07.2011 15:47:58
Ile osób kojarzyło Rammsteina przed już nawet nie nimi, ale chociażby "Mutter" [uwaga, będzie hiperbola]? 1/10. Ile kojarzy ich począwszy od "Reise, Reise"? 9/10.
A przepraszam Cię bardzo, ale skąd takie statystyki?? Ja w przeciwieństwie do niektórych pamiętam czasy przed wydaniem Mutter i w moim otoczeniu - mówię o ludziach słuchających świadomie muzyki - nie tylko NIE BYŁO osoby, która by nie wiedziała, co to Rammstein, ale też NIE BYŁO osoby, która by nie kojarzyła choć kilku ich piosenek. Od czasów Lost Highway nie było w nich nic niszowego. To, że w okolicach Mutter/Reise Reise zaczęli być przystępniejsi dla przeciętnego odbiorcy, nie znaczy, że wcześniej nikt ich nie znał.
Dla mnie sprawa jest prosta - pierwsze dwie płyty podchodziły pod sztukę, czysty ekspresjonizm, były przełomowe, były wprowadzeniem zupełnie nieoczywistego grania na szerszy rynek. Bez nich zespół by tak nie zaistniał, po prostu niczym by się nie wyróżniał, w najlepszym wypadku wymieniałoby się go obok Ómfów, Eisbrecherów i całej reszty. Gusta są różne, ale przecież nie chodzi o to, że fan musi LUBIĆ takie przełomowe płyty. Ale jakiekolwiek wypowiadanie się o twórczości zespołu przy jednoczesnym odcinaniu ich od korzeni, negowaniu kluczowych płyt i nazywaniu ich "syfem" - no po prostu nie ma najmniejszego sensu! Równie dobrze można nic nie napisać, to puste wymądrzanie się i tyle. Wkurza mnie, że w ogóle tracę na to czas. "Kwestia gustu", też coś..
#156689 | Dodano: 02.07.2011 15:51:03
Dziękuję, dobranoc (w sensie idę się wyspać, żebym nie pisał głupot).
BE A PATRIOT - BE AN INFORMER!
#156700 | Dodano: 02.07.2011 16:15:18
Ile osób kojarzyło Rammsteina przed już nawet nie nimi, ale chociażby "Mutter" [uwaga, będzie hiperbola]? 1/10. Ile kojarzy ich począwszy od "Reise, Reise"? 9/10.
A przepraszam Cię bardzo, ale skąd takie statystyki?? Ja w przeciwieństwie do niektórych pamiętam czasy przed wydaniem Mutter i w moim otoczeniu - mówię o ludziach słuchających świadomie muzyki - nie tylko NIE BYŁO osoby, która by nie wiedziała, co to Rammstein, ale też NIE BYŁO osoby, która by nie kojarzyła choć kilku ich piosenek. Od czasów Lost Highway nie było w nich nic niszowego. To, że w okolicach Mutter/Reise Reise zaczęli być przystępniejsi dla przeciętnego odbiorcy, nie znaczy, że wcześniej nikt ich nie znał.
Napisałam przecież, że hiperbola, nje? ;P
Dla mnie sprawa jest prosta - pierwsze dwie płyty podchodziły pod sztukę, czysty ekspresjonizm, były przełomowe, były wprowadzeniem zupełnie nieoczywistego grania na szerszy rynek. Bez nich zespół by tak nie zaistniał, po prostu niczym by się nie wyróżniał, w najlepszym wypadku wymieniałoby się go obok Ómfów, Eisbrecherów i całej reszty. Gusta są różne, ale przecież nie chodzi o to, że fan musi LUBIĆ takie przełomowe płyty. Ale jakiekolwiek wypowiadanie się o twórczości zespołu przy jednoczesnym odcinaniu ich od korzeni, negowaniu kluczowych płyt i nazywaniu ich "syfem" - no po prostu nie ma najmniejszego sensu! Równie dobrze można nic nie napisać, to puste wymądrzanie się i tyle. Wkurza mnie, że w ogóle tracę na to czas. "Kwestia gustu", też coś..
Nie odcinam zespołu od jego korzeni i nie neguję jego płyt. Uważam po prostu, w przeciwieństwie do poniektórych, że nijak nie stoi to w sprzeczności z ich domniemaną syfowatością. Jedno i drugie nie musi się wykluczać, i tak po prostu jest w tym przypadku. Coś może być uważane za istotny etap w rozwoju artystycznym danego zespołu i znaczący wkład w jego historię (bo jest np. wielce udanym z komercyjnego punktu widzenia debiutem, bo dzięki niemu zespół stał się znany szerszej publiczności plus milion innych powodów), ale - jednocześnie może być po prostu syfem. I tyle. Tak jak "P" - kamień milowy z przyczyn wyżej wymienionych, ale artystycznie niezbyt wysokich lotów.
Ich hab' keine Gust
#156702 | Dodano: 02.07.2011 16:35:57
(Kuss Mich to był tylko przykład nielubianego kawałka, bo przyznaję, że takie są! Wiem, że wiele osób ma problem w zrozumieniu słowa "przykład" i wszystko udowadnia przykładami, bo nie ma pojęcia o dowodzeniu. Teza - płyta X to syf. Więc każdy kawałek na niej to syf. Jak udowadniamy, że X syfem nie jest, to wystarczy dla odmiany podać jeden niesyfiasty kawałek. Du hast. Powie Ci to lubiana przez Ciebie większość, pewnie nawet ta od RR. Starczy? To tak w ramach zasad udowadniania logicznego, skoro zniżamy się do tego w dyskusji.)
Pisząc "jakikolwiek poziom" nie miałam na myśli konkretnie poziomu artystycznego. Pussy nie ma ani poziomu artystycznego, ani nie wyszło jako żart, jest dla większości niesmaczne i nie reprezentuje niczego, co mogłoby być godne uwagi. Dziwna piosenka + cios, jakim dla naprawdę wielu był teledysk. Jak kamień milowy, to chyba... wstecz. Pisałam, tę samą konwencję, w tym samym roku i po milionkroć lepiej wykorzystał inny zespół - już z głową.
A wracając do tematu, czyli do Sehnsucht, to, Antonio, świetnie napisane i nic tej wypowiedzi nie da się ująć.
srutututu
(x⊕y)² = x²⊕y²
(x⊕y)² = x²⊕y²
#156710 | Dodano: 02.07.2011 16:57:40
Co zaś do "P", to owszem, ewidentnie różnimy się w jej ocenie, ale to już nie Twój problem nicru ;>
Ich hab' keine Gust
#156712 | Dodano: 02.07.2011 17:23:13
Jestem w ogóle ciekawa, czy według Ciebie całe zjawisko muzyki industrialnej jest "niskich lotów"? Muzyka w której po prostu chodzi o powtarzalność, elektronikę, recytację, często solidną poezję (np. pierwsze płyty Covenant), czy po prostu o ekspresję? Toż to jest kładzenie lachy na pewnym konkretnym zjawisku muzycznym, części historii itd. Może się to nie podobać, i co z tego? Mi też kompletnie nie podchodzi Sting, albo Floydzi, albo R&B, albo wiele innych rzeczy. Nie trzeba lubić wszystkiego, a wręcz odwrotnie - takie bezkrytyczne, ostatentacyjne wielbienie wszystkiego, co jest uznawane za kultowe czy po prostu dobre, jest jednym z objawów absolutnego braku gustu. Własny gust i szacunek to dwie różne sprawy.
Trochę pokory trzeba mieć. Jeśli się nie chce wyjść na idiotę, rzecz jasna.
#156720 | Dodano: 02.07.2011 17:56:54
Kerosine, nie Tobie Dziecinko oceniać, co jest 'wysokich lotów', a co nie.
Fakt, bo tylko odpowiednio wykwalifikowani (czyt. po odpowiednich studiach) krytycy muzyczni znający miljon pińcet sto dziewińcet zespołów mają do tego prawo ;>
Już choćby porównywanie Sehnsucht do Pussy świadczy o tym, że nie masz zielonego pojęcia, o czym w ogóle mówisz.
Syf ma wiele obliczy ;>
Już nie mówiąc o zarzucaniu na przykład powtarzalności muzyce, w której chodzi o powtarzalność.
Dla mnie powtarzalność, wtórność, nuda i monotonia (a, jeszcze o jednostajności zapomniałam) są wadami ZAWSZE i w każdym przypadku; nawet jeśli zamiarem artysty było spłodzić własnie coś o wyżej wymienionych cechach. Dla mnie to tak, jakby inżynier konstruktor, przystępując do konstrukcji nowego urządzenia, czynił to z założeniem, że ma być ono wadliwe. Absurd :>
Co zaś do kładzenia lachy na dowolnie wybranym gatunku muzycznym - niektórzy podobną lachę kładą na muzyce disco i disco polo ;> To też jest wartościowanie. I jeśli ja pewne konkretne cechy uważam za zdecydowane i nawet w miarę obiektywne wydaje mi się wady, to tak, będzie to oznaczać, że również przypisane do nich gatunki będę uważać za, hmm... nieco mniej wartościowe. Egalitaryzm to mit w praktycznie każdej dziedzinie życia... również sztuce.
Ich hab' keine Gust
#156725 | Dodano: 02.07.2011 18:17:22
Jakim cudem jesteś fanką zespołu tworzącego niepełnowartościową muzykę? Bo jakby na to nie patrzeć Rammstein ma taki właśnie styl, że powtarza pewne schematy (w sposób bardziej, bądź mniej udany) na praktycznie każdej płycie... Ostatnie trzy wyraźnie to pokazują, przepis na płytę? Coś patetycznego, coś popowego/śmiesznego, coś metalowego, ballada, podpiszmy to Ramsztajn. Hej, często nawet riffów nie zmieniają! Tożto dopiero powtarzalność, wtórność, nuda i monotonia.
srutututu
(x⊕y)² = x²⊕y²
(x⊕y)² = x²⊕y²
#156728 | Dodano: 02.07.2011 18:24:25
A zasadził panu ktoś kopa gdzieś?
#156729 | Dodano: 02.07.2011 18:28:12
:>
BE A PATRIOT - BE AN INFORMER!
#156733 | Dodano: 02.07.2011 18:40:37
To podaj nareszcie tę enigmatyczną definicję syfu, która nie pokrywa się z żadną nam znaną najwidoczniej i zapoznaj się z prostymi zasadami logiki.
Syfiaste może coś być z wielu powodów. Bo jest niesmaczne i brakuje mu "poziomu", zbyt proste (a zatem prostackie), albo właśnie "powtarzalne, wtórne, nudne i monotonne", jak w tym konkretnym przypadku.
Jakim cudem jesteś fanką zespołu tworzącego niepełnowartościową muzykę?
Już nie tworzącego aż tak niepełnowartościowej muzyki, na szczęście ;> Poza tym - być fanem, nie oznacza bycia fanem wszystkiego "jak leci" i od A do Z. Ja jestem fanką Rammsteina od epoki "Mutter" (a na dobre od "Reise, Reise") plus kilka pojedynczych utworów z tych pierwszych "arcydzieł". Jakby nie patrzeć, zdecydowana większość ich twórczości JEDNAK do mnie przemawia ;P
Bo jakby na to nie patrzeć Rammstein ma taki właśnie styl, że powtarza pewne schematy (w sposób bardziej, bądź mniej udany) na praktycznie każdej płycie...
Sure, "trzon" za każdym razem jest ten sam. Szkopuł w tym, że poza tym trzonem w przypadku "H" i "S" powtarza się również cała otoczka.
Ostatnie trzy wyraźnie to pokazują, przepis na płytę? Coś patetycznego, coś popowego/śmiesznego, coś metalowego, ballada, podpiszmy to Ramsztajn. Hej, często nawet riffów nie zmieniają! Tożto dopiero powtarzalność, wtórność, nuda i monotonia.
Ja jednak widzę bogactwo i różnorodność zarówno w LIFADzie, jak i "Podróżach".
Ich hab' keine Gust
#156735 | Dodano: 02.07.2011 18:45:40
Poza tym i na H i na S jednak jakaś różnorodność też widać, choć stylistycznie są jakby bardziej spójne.
Twoje dedukowanie, Kerosine, to dla nas w tym momencie niezwykła zagadka.
srutututu
(x⊕y)² = x²⊕y²
(x⊕y)² = x²⊕y²
#156740 | Dodano: 02.07.2011 19:10:06
PS: o złożoności artystycznego przekazu Pussy wypowiem się szeroko przy innej okazji. Nie omieszkam zapowiedzieć tegoż zdarzenia :)
PS2: Antonio, jak zawsze, słusznie prawi :D
feed your dreams to fishes
#156741 | Dodano: 02.07.2011 19:11:50
Co zaś do pierwszego akapitu - na tym poziomie nie odbieram tego jako "różnorodności na jedno kopyto". Dla mnie to, do czego się odnosisz, to swoista "rama" kompozycyjna albumu - ma być to, to i to. Ale już jak dokładnie to, to i to będzie wyglądało w realizacji i praktyce - tu już zdecydowanie widzę różnorodność. Z wystarczająco odległej perspektywy zresztą wszystko jest na swój sposób "jednolite i mało zróżnicowane" i wszystko da się wpisać w pewien schemat.
E: To było odnośnie postu nicr.
E2: Co zaś do podniecania się czyjąś rolą, dhr, to akurat w Twoim przypadku tak się składa, że obserwuję analogiczną sytuację, jak ta, którą mi zarzucasz. Z tym że jeśli chodzi o Ciebie, to epatujesz bardziej rolą nadmiernie wyerudytowanej inteligentki bardzo pragnącej popisać się swą, notabene, "yntelygencją" :> To nic osobistego, więc się nie obrażaj, ale serio odnoszę takie wrażenie :> To tyle na temat czyichś opinii o innych ludziach ;P
Ich hab' keine Gust
#156745 | Dodano: 02.07.2011 19:22:22
Kerosine nie jest kiczowata i kontrowersyjna, brak kiczowatości albo raczej przerost formy nad kiczowatością widziałam już akurat w innym temacie.
srutututu
(x⊕y)² = x²⊕y²
(x⊕y)² = x²⊕y²
#156746 | Dodano: 02.07.2011 19:24:03
E2: Co zaś do podniecania się czyjąś rolą, dhr, to akurat w Twoim przypadku tak się składa, że obserwuję analogiczną sytuację, jak ta, którą mi zarzucasz. Z tym że jeśli chodzi o Ciebie, to epatujesz bardziej rolą nadmiernie wyerudytowanej inteligentki bardzo pragnącej popisać się swą, notabene, "yntelygencją" :> To nic osobistego, więc się nie obrażaj, ale serio odnoszę takie wrażenie :> To tyle na temat czyichś opinii o innych ludziach ;P
inteligentka czy nie, przynajmniej argumentuję. O co chyba chodzi na forum dyskusyjnym, nie? A jeśli odbierasz moje uwagi tu jako popisywanie się... Cóż, z kompleksami zawsze można próbować walczyć, powodzenia.
Na tym kończę oftop.
feed your dreams to fishes
#156774 | Dodano: 02.07.2011 21:20:13
nicr, żadna zagadka. Słaby troll, podniecający się swoją oh-ah kontrowersyjnością.
Złota zasada - nie karmić trolla.
Złota zasada - nie karmić trolla.
Uważaj, bo niejednego prawdziwego trolla na tym forum obrazisz :D ;)
Life is ours, we live it our way...
#156784 | Dodano: 02.07.2011 22:00:21
Edit: To notabene też mi jakoś tak nie pasuje. :D Może innej łaciny się uczyłam? :D:D:D












