Co chciał(a)byś w podziękowaniu za opłacenie składki na serwer?
#65081 | Dodano: 18.04.2010 22:25:23
Bardzo dobra płyta. Nie podchodzi mi zasadniczo tylko Stein um Stein.
JAZDA!
#65090 | Dodano: 18.04.2010 22:29:00
Bardzo dobra płyta. Nie podchodzi mi zasadniczo tylko LOS
#65099 | Dodano: 18.04.2010 22:31:18
Religię, poglądy polityczne, gust i dupę każdy ma swoją.
#65101 | Dodano: 18.04.2010 22:33:26
#65102 | Dodano: 18.04.2010 22:33:41
Reise Reise - jako wstęp do płyty - genialny. Jak dla mnie wspaniały początek i wspaniałe zakończenie utworu.
Mein Teil - jazda na całego, temat piosenki - prowokacja w czystej formie.
Dalai Lama - podoba mi się coraz bardziej histeryczny głos Tilla.
Keine Lust - już słabiej, ale wciąż trzyma jakiś poziom
Los - dobra, chłopaki poeksperymentowali - jakoś wolę wersję koncertową.
Amerika - yyyy... jedyne, co mi się podoba to temat "satyry". Resztę przemilczę.
Moskau - yyyyy jeszcze większe. Nie wiem, po co ta piosenka powstała, chyba tylko żeby się Rosjanom podlizać. Tekst kompletnie mi się nie podoba.
Morgenstern - nie znam się absolutnie, ale perka Krzysia mi się tam podoba
Stein um Stein - Tak! Prosto, brutalnie i tekst, który absolutnie mnie zachwycił. Ekstremalna forma miłości, tak, tak. Mam do piosenki głęboki sentyment ;)
Ohne dich - wzruszająco, nawet ckliwie, ale mi się podoba. Lubię się trochę pomartwić.
Amour - hm... to samo co powyżej.
I to tyle. Nie uważam tej płyty za złej, ale jakoś mnie nie porywa, a jak mnie nie porywa, no to troszku lipnie. To tylko moje subiektywne zdanie. Nie linczować. Dziękuję za uwagę.
Elias, wach auf, du lebst einen Traum!
#65103 | Dodano: 18.04.2010 22:33:50
I ma ładnego wyimaginowanego teledyska w mojej głowie. I postawienie Ameriki i Moskau obok siebie, to majstersztyk. Nie wiem czy zamierzony czy nie.
Dopisano (2010-04-18 22:34:25):
Amerika fakin rlz. Jedna z najlepszych piosenek zespołu. W komplecie z zajefajnym teledyskiem.
#65106 | Dodano: 18.04.2010 22:37:03
tylko morgenstern ssie , reszta daje rade na czele z tytułowym Reise Reise ,Ohne Dich,Amour,Mein Teil ..... :)
-ZTM uprzejmie informuje...
-"Shut the fuck up" !!!
-----------------------------
-"Shut the fuck up" !!!
-----------------------------
#65107 | Dodano: 18.04.2010 22:37:29
Na moją ocenę wpływa trochę ogromne rozczarowanie, że płyta nie jest tym, czym miała być. Miesiące świetnych zapowiedzi, killerski Mein Teil (killersko ubity przez beznadziejny performance koncertowy) i... i dupa. Gdyby to była płyta z odpadkami z sesji pewnie miałaby wyższą ocenę.
Dopisano (2010-04-18 22:38:20):
A i ten... Rosenrot FTW!
So say we all.
#65120 | Dodano: 18.04.2010 22:48:32
Mein Teil przede wszytkim!
Amerika, Moskau za to pacnięcie i satyre.
Morgenstern, ma cos w sobie i tyle.
Amour.. ah to Rrrrr
Edit by Shagwest: wulgaryzmy
Religię, poglądy polityczne, gust i dupę każdy ma swoją.
#65125 | Dodano: 18.04.2010 22:52:56
12.03.2010 Łódź/Atlas Arena
24.05.2010 Berlin/Wuhlheide
01.07.2010 Villafranca di Verona/Castello Scaligero
14.11.2011 Gdańsk/Ergo Arena
...a potem jeszcze dalej:)
24.05.2010 Berlin/Wuhlheide
01.07.2010 Villafranca di Verona/Castello Scaligero
14.11.2011 Gdańsk/Ergo Arena
...a potem jeszcze dalej:)
#65128 | Dodano: 18.04.2010 22:55:59
#65140 | Dodano: 18.04.2010 23:02:19
#65143 | Dodano: 18.04.2010 23:04:52
www.plytoteka.w8w.pl - polecam gorąco!
#65148 | Dodano: 18.04.2010 23:19:55
Mein Teil - arcydzieło - w pełni zasłużona nominacja do Grammy
Dalai Lama - kunszt liryczny Tilla i eksperymenty w dobrą stronę. Jest ciekawie, jest klimat
Keine Lust - szybko, ciężko, melodyjnie - od pierwszego odsłuchu, wraz z Mein Teil, faworyt
Los - kolejny jak na mnie udany eksperyment - mimo, że to akustyki, dalej czuć klimat Rammstein
Amerika - nie. Dalej tego nie kupuję. Ten kawałek powinien znaleźć się na jakiejś EPce pt "Proben in English". Tekst jest dobry, ale muzycznie - zbyt blisko kiczowatego popu. Chociaż zgadzam się, ze przy "Pussy" to pełnowartościowa piosenka.
Moskau - tekstowo takie samo jak poprzednik, muzycznie - nie moja bajka. Na EPke to
Morgenstern - maksymalnie średnie jak na mnie. Nijaki tekst, fajna perka i ociosany bas. Piosenka o niczym w sumie. Zapychacz, ale nie wkurza
Stein Um Stein - bardzo długo nie mogłem się do niego przekonać, także z powodu używania playbacku na trasie. "Ekstremalna ballada" - to jest najlepsze określenie tej piosenki. Raczej dobra, ale jest dużo więcej lepszych.
Ohne Dich - naprawdę emocjonująca, prawdziwa piosenka
Amour - kolejny udany eksperyment - przejście z ballady w coś szybszego Rammstein się udało. Generalnie jedynym minusem jest to, że umieścili ją na końcu - ja bym zamienił miejscami z Ohne Dich.
Ogólnie - dobry i tylko dobry album. Za dużo ballad, chociaż gdyby zamiast Ameriki, Moskau i Morgenstern wstawić coś pokroju Keine Lust, to byłoby świetnie. A tak - statystycznie najgorszy album R+.
Coś mądrego.
#65152 | Dodano: 18.04.2010 23:43:46
Zasadniczo uwielbiam tę płytę. Zasadniczo miałam do niej bardzo dużo zastrzeżeń na początku, ale mnie w końcu zupełnie rozbroiła, głównie za sprawą ostatnich czterech kawałków z głównym wskazaniem Onediś. Zasadniczo lubię niemal całość, tylko Moskau mnie irytuje. Amerika się przejadła po kilkunastu przesłuchaniach. Płyta, do której zrobiłam najwięcej nieistniejących teledysków. Tyle na dziś, reszta ewentualnie jak będę jej słuchać, czyli.. parę miesięcy? Rok? Nie wiem :P
#65186 | Dodano: 19.04.2010 13:36:36
Generalnie, płyta jest dla mnie nierówna. Po uber epickim i klimatycznym Reise, Reise dostaje się kopa w stylu Mein Teil [którego zarżnęli performensem na koncercie jak wspomniał Shagwest] a potem znowu zmiana klimatu - Dalai Lama. Dalej Keine Lust, druga po MT "żywsza" i bardziej ramsztajnowa piosenka [ale te efekty między riffami gitarowymi mnie irytują, wolę wersję live, gdzie tego aż tak nie słychać] Los z płyty, to nie to samo Los co na koncercie, trochę nuży. Amerika - oprócz klawiszy i zakończenia to zaorać tak naprawdę. Moskau - zaczyna się energetycznie, potem to gdzieś ucieka niestety... Siła Morgenstern została zabita wypluwaną recytacją zwrotek - instrumentalnie byłoby dużo lepsze, wersja na żywo z pomęczeniem początku bez Tilla jest świetna. Stein um Stein - powinni na albumie dać to w takiej wersji w jakiej grali na żywo, gitary na początku brzmią strasznie płasko i szybko się kończy po "Und keiner hört dich schreien", na żywo jeszcze to męczyli :( Ohne Dich, Amour - ten pierwszy uwielbiam zwłaszcza za świetną orkiestralizację i sentymentalizm :)
Podsumowując: faktycznie odnosi się wrażenie, że te kawałki są dobrane po pijaku a część nie jest dopracowana, są perełki ale ogólnie bez szału. Jeśliby np Dalai Lama, Amerika pojawiły się na jakiejś EPce albo innym albumie bardziej dobrane do stylu to byłoby zupełnie inaczej... Tu jest podobnie jak z Rosenrot, utwory są w zasadzie okej ale nie są dobrane do całości.
Swedish Morons, drink alcohol
Out from the tourbus, they're coming for more...
|╬═|
Out from the tourbus, they're coming for more...
|╬═|
#65190 | Dodano: 19.04.2010 14:03:18
Za to Los, jako akustyczna wersja Wollt Ihr... ze świetną rymowanką w tekście, dla mnie szczał w dziesiątkę :]












