#48399 | Dodano: 16.03.2010 12:10:12
- Reesh! – wydarł się Till siedzący z resztą kumpli w jadalni.- Jesteśmy głodni więc streszczaj to wymalowane dupsko! – zawtórował mu chór męskich głosów co jeszcze bardziej zirytowało złego już Ryśka. Z wściekłością wyją z kieszeni obcisłych, lateksowych spodni pudełko zapałek i podpalił zawartość patelni. Wielki, zielony ogień buchną pod sam sufit, chłopak nawet nie chciał wiedzieć, czym zostały nafaszerowane ich kiełbaski. Minęła minuta ale mały pożar nawet nie stracił na sile rażenia więc Richard lekko się przestraszył. Jeśli puści chałupę z dymem to Till go zgwałci, zabije i jeszcze raz zgwałci jego truchło, panika zagościła na jego umalowanej twarzy, nerwowo przygryzł czarne wargi. W akcie desperacji chwycił spryskiwacz od pelargonii Paula i począł zwilżać nim parówki. Rozgrzany olej w kontakcie z wodą wystrzelił wysoko ponad naczynie i obryzgał świeżo-malowane ściany. Nerwowo przełknął ślinę, miał już załatwioną noc sam na sam razem ze wściekły do granic możliwości wokalistą. Do tego przypomniał sobie, że głodny Lindemann nie oznacza nic dobrego. Niebieskie oczy strzelały w każdą stronę szukając ratunku dla jarających się kiełbasek i jego tyłka. Zauważył gaśnicę śniegową kiedyś niedbale rzuconą w brudny kąt, była ostatnią deską ratunku, światłem latarni podczas sztormu, ostatnim płatkiem papieru toaletowego w publicznym kiblu… Bez zastanowienia chwycił ją, odbezpieczył i wycelował w płonące, doszczętnie zwęglone kiełbaski. Już naciskał spust gdy nagle w drzwiach prowadzących do kuchni staną Paul zwabiony zapachem palonego mięsa.
- Moje pelargonie! – pisk był tak głośny, że Rysiek mimo woli odpalił gaśnicę, wielki słup białego puchu oblepił kuchenkę, patelnię, gitarzystę i kawałek ściany. Pozostała część zespołu również wbiegła do pomieszczenia z którego dobiegały krzyki.
- Richard! – wrzask zwalistego mężczyzny przypominał ryk rozjuszonego niedźwiedzia, zielonkawe oczy łypały groźnie, kurczowo zacisną szczęki i odsłonił białe, nierówne zęby w grymasie wściekłości.- Chłopaki, dajcie mi mój tasak…- wycharczał do Olivera grzebiącego w gablocie z mikrofonami ale jakoś nie mógł znaleźć właściwego więc wokalista dodał z irytacją.- Ten z naklejonym napisem „Till”.
- Przykro mi, jest tylko „Męska Dzi***”! – zawołał z uśmiechem podając przyjacielowi mikrofon ucharakteryzowany na rzeźnicki nóż. Rysiek nadal trwał z bezruchu na lekko ugiętych nogach i osłaniał się gaśnicą. Gdy silny mężczyzna zbliżył się na odległość dwóch metrów gitarzysta uśmiechnął się wrednie. Skoro i tak zostanie zgwałcony to co mu może gorszego zrobić? Posłał czarnowłosemu całuska i odpalił swoją broń.
****
Z gaśnicy wydobyło się jedynie ciche pierdniecie, a na wychuchaną przez Schneidera wykładzinę zaczęła smętnie kapac ostatnia strużka piany. Niebieskie oczęta Żelosława rozszerzyły się do granic możliwości - "Już po mnie - pomyślał".
Till wyszczerzył zęby na kształt uśmiechu poborcy podatkowego. "Riczi" - zamruczal zachęcająco - "Chodz tutaj, proszę".
Riczi, który nauczył się już, z jakich zaproszeń korzystac nie należy, rzucił się na oślep w kierunku klatki schodowej. Nieoczekiwanie na jego drodze wyrosły otwarte właśnie przez kogoś z impetem drzwi. Wiszący na nich poplamiony kalendarz z roku 2004 był ostatnim co zobaczył, zanim stracił przytomnosc.
Do chałupy z wrodzoną sobie delikatnością powróciły Ramsztajn-Fojer-Frauen. I bynajmniej nie były zachwycone tym, co zobaczyły. Till zastygł z nożem uniesionym nad głową. W drzwiach stały Frau Pariser, frau Caron i Frau Mewa, a wszystko mu mówiło, że to nie koniec odwiedzających. Kątem oka zauważył, że Caron trąca lezącego na ziemi Żelosława koniuszkiem sandałka, Pariser wypuściła z rąk siaty z zakupami na widok szlochającego nad zapapraną wykładziną Schneidera, a Mewa splata ręce na wysokości klatki piersiowej i oskarzycielsko wpatruje się w uniesiony nożo-mikrofon...
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
One Ring to rule them all, One Ring to find them, One Ring to bring them all and in the darkness bind them.
#48435 | Dodano: 16.03.2010 13:44:17
Murderface: What do you mean, "booze ain't food?" I'd rather chop off my ding-dong than admit that!
Toki: You'd rather chop off your ding-dong than not drink?
Murderface: Yeah!
Toki: Wowee!
Toki: You'd rather chop off your ding-dong than not drink?
Murderface: Yeah!
Toki: Wowee!
#48436 | Dodano: 16.03.2010 13:54:36
Mały rys historyczny - FN była snuta niemal od początków FR - motywem przewodnim byli niesforni Ramsztajnowi chłopcy mieszkający w jednej chałupie ze swoimi Frałen (czyli z nami :D). Zabieralyśmy chłopców na zakupy (kto pamieta pumpy Schneidera? :D), karmiliśmy (Dostawy bebiko pod samą chałupę :D), stylizowałyśmy (beczki żelu truskawkowego), wykorzystywałyśmy do własnych niecnycg celów (...kto pamięta, co Vanessa zrobiła dmuchanej lalce przytarganej przez Sznajdera? :D). Razu pewnego nasza chalupa spaliła się doszczętnie i przenieśliśmy się do lokalu socjalnego przyznanego przez miasto. Niektórzy osiągnęli perfekcję w gotowaniu na obiad szczurów i zasatwianiu min na listonosza. Po wybuchu jednej z owych min odkryliśmy ropę na podwórku i przeprowadziliśmy się do kolejnej rezydencyji.
Czy wspominaąłm, że intruzów trzymaliśmy w klatce z 'Engel' podłączonej do prądu? :>
Niestety, mam FojerNowelę z dawnych czasów tylko w formie papierowych wydruków, ta elektroniczna gdzieś zaginęła :(.
Twórzmy więc ciąg dalszy :D
Koniec offtopu, prosze dopisywac ciąg dalszy do wielokropka w moim poprzednim poście :D.
PS -niezorientowanym przypominam, że pierwsza częśc jest autorstwa Mewy, mój dopisek jest po gwiazdkach, od chwili, jak Rychu ruszył na Tilla z gaśnicą ;)
Mewo, dzieki za natchnienie :)))
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
#48437 | Dodano: 16.03.2010 13:55:55
#48439 | Dodano: 16.03.2010 13:59:19
Wdechowe Caronu, jak będę miał wenę też coś napiszę ;>
Aj waj!
You've got a sushi I have a stick(ahh) so what's the problem let's taste it quick!
You've got a sushi I have a stick(ahh) so what's the problem let's taste it quick!
#48440 | Dodano: 16.03.2010 14:02:32
"Advent, Advent, ein Mensch brennt"
#48442 | Dodano: 16.03.2010 14:10:43
#48447 | Dodano: 16.03.2010 14:13:04
To nie jest dobry pomysł. ;P
Tak, tak, ty będziesz przekładać na język niemiecki ;>
#48450 | Dodano: 16.03.2010 14:14:40
Do chałupy z wrodzoną sobie delikatnością powróciły Ramsztajn-Fojer-Frauen. I bynajmniej nie były zachwycone tym, co zobaczyły. Till zastygł z nożem uniesionym nad głową. W drzwiach stały Frau Pariser, frau Caron i Frau Mewa, a wszystko mu mówiło, że to nie koniec odwiedzających. Kątem oka zauważył, że Caron trąca lezącego na ziemi Żelosława koniuszkiem sandałka, Pariser wypuściła z rąk siaty z zakupami na widok szlochającego nad zapapraną wykładziną Schneidera, a Mewa splata ręce na wysokości klatki piersiowej i oskarzycielsko wpatruje się w uniesiony nożo-mikrofon...
#48454 | Dodano: 16.03.2010 14:22:00
Odnalazłam na dysku jeden fragment noweli w wersji 'gotowe do druku'. Co prawda, były to już raczej jej schyłkowe czasy, ale zawsze coś ;)
plik ma ok 80kb.
http://www.filefactory.com/file/b0aed4h/n/nowela1....
Pokliknięciu linka zjechac na doł wyświetlonej strony i klikac na 'download with file factory basic' czy jakoś podobnie ;)
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
#48470 | Dodano: 16.03.2010 14:46:49
W tym całym zamieszaniu nikt nie zwrócił uwagi na załamanego Paula klęczącego nad resztkami swoich pelargonii. Były to jego najlepsze przyjaciółki, zwierzał im się ze wszystkiego i opiekował w każdej wolnej chwili. Teraz jednak nie przypominały już tych dumnych zielonych roślin, a jedynie kupkę czarnego popiołu. Powoli zawsze uśmiechnięta twarz zaczęła układać się w grymas złości. Nie, tym razem mu nie odpuści… Będzie taki jak Till, który załatwia wszystko od razu. W jego umyśle zaczął kiełkować szatański pomysł… „Gdzie on trzyma ten swój żel?”.
Niestety w szale zemsty nie zauważył, że do domu zdążyły wtargnąć Rammstein-Fojer-Frauen.
"Advent, Advent, ein Mensch brennt"
#48496 | Dodano: 16.03.2010 15:29:58
Ukatrupię kanalio!
*patrzy jak Till niezdarnie usiłuje ukryc nóż w resztkach pelargonii
Paula. Paul na ten widok rzuca sie w kierunku nóg stojącej w drzwiach Lunatikerin i zaczyna beczec, wydmuchując jednocześnie w jej nogawkę nos*
To tak sie zabawiacie, jak my na małe wczasy wyjeżdżamy?!
Till, marsz do swojego pokoju! Paul, przestań obśliniac Lunatikerin. Schneider... SCHNEIDER?
*ogląda się na klatkę schodową i widzi tylko pięty Schneidera i Pariser uciekających z chichotem na pięterko*
Acha.
Jest tu jakiś obiad?
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
#48508 | Dodano: 16.03.2010 15:38:34
Paauuul! Teraz będziesz musiał je uprać. Kosztowały mnie majątek! I przestań wreszcie płakać, bo nie kupimy nowych pelargonii.
*wchodzi do kuchni, która wygląda jak pobojowisko z kawałkami parówek na suficie*
Chyba trzeba będzie ocucić Ryszarda, bo to w końcu on miał coś na obiad ugotować.
"Advent, Advent, ein Mensch brennt"
#48526 | Dodano: 16.03.2010 15:54:05
- To pewnie znów ten natręt - powiedział Till drapiąc się bo nieogolonej brodzie
- Znów nas będzie męczył - dodał Olli
Za drzwiami z walizką pełną pirotechnicznych gadżetów stał stały bywalec domostwa sześciu kapitanów - Hans
- Mogę wejść? - rzucił
#48538 | Dodano: 16.03.2010 16:41:22
-Ale tu bałagan!- W tym momencie zaczął podnosić torby przybyłych osób i postanowił zanieść je na górę. Przez uchylone drzwi zobaczył Pariser i Schneidera demonstrującego jej wielką i piekną niczym pelargonie Paula perkusję.













