.:: Co nas czeka na koncertach? ::.
Wczoraj, 31 października odbyła się ostatnia próba koncertowa, przed publicznością. Oprócz zaproszonych członków Fanklubu Community, na widowni znaleźli się muzycy innych zespołów, aby pomóc Rammstein w ocenie przygotowanego show. Ze zgromadzonych wspomniano min. członków kapeli In Extremo. Tak jak na dwóch poprzednich występach, sporą część widzów stanowili technicy i inżynierowie dźwięku. Setlista, była taka jak na pierwszej próbie. Jednak wiemy, że nie jest ostateczna.
Co jednak zapewne wszystkich najbardziej ciekawi, to informacje jak wszystko wygląda i brzmi. Sobotni występ był już generalny, a więc w pełnym rynsztunku i z całą dekoracją. Obecni tam fani wspominają, że niektóre kawałki są mocno przearanżowane i rozbudowane. Koncert jak to już u Rammstein bywa okazał się czymś bardzo niezwykłym. Aby jednak nie psuć niespodzianki osobom, które chcą poczuć zaskoczenie dopiero na żywo (bądź z pojawieniem się pierwszego bootlega;)), pełny opis czekających Was atrakcji, zamieszczam w pierwszym komentarzu.
Update: 02-11-2009
Jako, że relacji świadków koncertowych wciąż przybywa, okazało się, że mieliśmy także polskiego reprezentanta. Specjalnie dla Was, bardzo szczegółowa relacja, autorstwa fana rosenrota:
-> Przeczytaj recenzję próby, autorstwa polskiego fana!
Z racji, napływających informacji od innych uczestników występów, także opis w pierwszym komentarzu jest wzbogacony o nowe szczegóły.
Podziękowanie: rosenrot
Przed rozpoczęciem występu wszyscy uczestnicy byli sprawdzeni w celu zweryfikowania, czy posiadają jakiekolwiek urządzenia nagrywające czy fotografujące. Telefony komórkowe były odbierane i chowane w specjalnej szufladzie.
Scena ma około 60 m szerokości i podobnie jak na trasie "Reise Reise" jest zasłonięta czarną kurtyną. Gdy zgasło światło, palił się tylko jeden reflektor oświetlający punkt w dolnej części zasłony. Właśnie w tym miejscu po chwili stanęło dwóch panów z obsługi technicznej, którzy poinformowali publiczność, że koncert jest próbą. Może coś się nie udać, albo coś nie wypalić. Prosił też, aby zachować bezpieczną odległość od sceny, gdyż efekty pirotechniczne mogą okazać się zbyt mocne.
Gdy technicy poszli, rozległy się pierwsze dźwięki i opadła kurtyna. Efekt był zbliżony do tego z poprzedniej trasy, ale już za chwilę wszystko wyglądało inaczej. Na suficie znajdują się cztery, potężne wentylatory, które wyposażono w specjalne diody sceniczne. Jest coś w rodzaju śmigieł, które podobnie jak oświetlenie na trasie "Mutter" poruszają się w górę i w dół. Oprócz tych wielkich znajdują się też mniejsze satelity. Dekoracja składa się z mnóstwa rur, które przynoszą na myśl jakąś elektrownie. Jeden fan porównał to do laboratorium dr Frankensteina. Po środku także znajdują się rozsuwane drzwi, ale inne niż ostatnim razem. Gdy się otwierają, widać, że są sprzężone z wentylatorami pod stropem. Towarzyszą im specjalne neonowe światła. W tle znajduje się szara ściana z regularnymi otworami. Podczas koncertu, ściana ta odjeżdża, a za nią jest kolejna. Na niej widać cztery święcące, Rammstein’owe krzyże. Całość prezentuje się monumentalnie.
Schneider gra na specjalnym podium. Po jego prawej stoi Flake, a po lewej Olli. Czyli odwrotnie niż zawsze! Flake ma specjalny mechanizm w rodzaju bieżni i obrotowej podstawki. Może chodzić w miejscu. Ma dwa stanowiska klawiszowe połączone za pomocą archaicznych elektrod, pomiędzy którymi widać (jak na filmach SF) wyładowania elektryczne. Co jakiś czas to uruchamia i wygląda intrygująco. Paul i Richard mają mikrofony na sprężynach. Podstawę można wywracać a ona zawsze wraca do pozycji stojącej. Paula skręca się na boki, a Richarda w stronę publiczności.
Intro koncertu to przedłużony wstęp do "Rammlied". Na scenę wpada Till. A raczej wchodzi kopnięciem przez niby ścianę z blachy (pewnie jakieś tworzywo), w której wpierw wypala wielką dziurę palnikiem. Wycięta częśc upada na scenę.
Tak samo gitarzyści. Wchodzą przez czarne ściany, torując sobie drogę kijami! Nie mają wówczas instrumentów. Jednym słowem, mocne wejście!
Till ma krwistoczerwoną spódnice, a na szyi wieniec z piór tego samego koloru. Niektórzy mówią ze to czerwony fartuch rzeźnika. Góra krojem przypomina tą z poprzedniej trasy. Czarna kamizelka z klamrami i zmkami błyskawicznymi. Do tego wysokie, skórzane buty z czerwonymi ćwiekami. Z jego ust pada mocne światło. Richard natomiast, ma długi, biały skórzany płaszcz z czerwonym łukiem na ramieniu. Paul ma ciało pokryte malunkami (może to tatuaże, ale wątpliwe). Miał nagi tors, za to skórzane spodnie ze srebrnymi łańcuchami. Flake wygląda najdziwniej. Ma bardzo jaskrawe ubranie - taki disco-granitur, okulary słoneczne i twarz pomalowaną na biało. Fryzurkę ma Beetelsową. Olli ubrany był w czarną bluzę z kapturem.
W tym rynsztunku grają dwa pierwsze kawałki, po czym trochę zrzucają. Fanki mówią, że wyraźnie poćwiczyli nad kulturą fizyczną;)
Wstęp do "Rammlied" śpiewa nie Till a reszta kompani, aczkolwiek podobno wygląda to nieco śmiesznie. Ale gdy uderza pierwszy riff, okazuje się że ta piosenka to najmocniejszy otwieracz z dotychczasowych. Bardzo dobrze zaaranżowana aktorsko i szokująco. Ogromne wrażenie robi stroboskop zamontowany w szczęce Tilla, który zasilany jest kablem, wprowadzonym piercingowym kanałem w policzku.
Następuje seria bardzo mocnych utworów. Podobno kapitalnie wypada "B*******". Mamy "Waindmanns Hail", "Keine Lust", "Feuer Frei!" i "Weisses Fleisch". Ten ostatni z obowiązkowym tańcem Flake. Z jego granitury sypią się iskry! Poza tym standard – słupy ognia i miotacze na twarzach.
"Wiener Blut" to prawdziwy teatr. Na środku sceny stoi skórzane krzesło, na którym siada Till. Obok leży gramofon i rozbrzmiewa Walc Wiedeński. Jest też nocna lampka. Nagle Till upada na kolana i idąc w stronę widowni zaczyna deklamować początek utworu. Jets zamontowana specjalna kolumna-dźwig (kiedyś Manson takiej używał) która Till wjeżdża do unosi się wzwyż. W czasie występu na scenie pojawiają się lalki, są ich setki, większośc zniszczona, część z laserami zamiast oczu... które eksplodują. Powrót do korzeni zatem;)
"Fruhling In Paris" - po trzech koncertach, wszyscy świadkowie twierdzą że to hit koncertowy (acz pamiętajmy, że ten utwór jest nielubiany tylko w Polsce;)). Olli zakrytą twarzą siada naprzeciwko kołyszącej się żarówki i gra linię basową. Podobnie jak kiedyś w "Seemnann". Ludzie płakali...
"Ich Tu Dir Weh" to kawałek, z którym ponoć chłopcy nie bardzo sobie radzili. W pewnym momencie zupełnie rozminęli muzykę z wokalem i ustawiali od początku rytm. Till przerwał śpiewanie prosząc chłopaków, żeby powoli spróbowali się dostosować do niego. Na scenie pojawiają się wybuchy, ale też nie trafiały w odpowiednie momenty.
Mamy tu za to mocny numer. Flake wjeżdża na scenę w wannie. Till za to pojawia się na platformie jakieś 10 m nad nim. Ma z sobą butlę z gazem. Następnie celuje w klawiszowa słupem ognia i go tam "przysmaża". Jest to jakby strumień iskier wylewany z naczynia.
"Haifisch" i "Du Hast" to utwory, które Rammstein wyszły najlepiej. Ten pierwszy ponoć na żywo wypada znakomicie. Jest zaaranżowany podobnie jak "Los" w kameralny sposób. "Pussy" także na live ma lepszy potencjał niż wersja albumowa.
Zaskoczeniem natomiast jest nowy pomysł na "Benzin". Kawałek został zmieniony, tak że nabrał mocy scenicznej. Tutaj pojawił się jeden z najdziwaczniejszych numerów wieczoru. Nagle na scenę wpadł jakiś zwyczajny człowiek, ubrany na czarno. Najpewniej szalony fan, któremu udało się przedostać wyżej. Jednak zamiast interwencji ochrony, Till podbiega do dziwnego pojemnika, który okazuje się być miotaczem ognia i... z całym impetem używa go na nieproszonym gościu. Ekipa go spektakularnie gasiła. Osłupienie widowni było bezcenne.
Podsumowując – świadkowie występu mówią, że zespół musi jeszcze potrenować, ale pomysły mają naprawdę kapitalne i ta trasa może okazać się najbardziej widowiskową ze wszystkich dotychczas.
Żadnych hologramów wodnych ani płonącej głowy nie odnotowano;)
Myślę, że w Spodku będzie na nas czekać świetna zabawa :D
Czekam na Benzin, nie ukrywam, czekam :D
Out from the tourbus, they're coming for more...
|╬═|
fremd zieh ich wieder aus.
A niby nie? :P
Mam nadzieje że będzcie coś w necie bo nie wytrzymam chyba do koncertu w Polsce ;d
zdecydowanie dłuższa. Uważam zresztą, że ktoś przesadził ocieniając na oko...60 m to bardzo dużo;)
zdecydowanie dłuższa. Uważam zresztą, że ktoś przesadził ocieniając na oko...60 m to bardzo dużo;)
No właśnie jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić. Lepiej żeby nie przesadzili z ta długością, bo jeśli stanie się z boku to nie będzie widać co się dzieje na drugim końcu ;)
http://www.youtube.com/watch?v=CZA_kQZN00g
http://www.youtube.com/watch?v=WoOAEBCaltc
Enjoy!
Miejmy nadzieję, że im wszystko wypali ;] Dosłownie ;p
60 m scena?? to chyba jakaś pomyłka... Nie wyobarżam sobie 6 osób na takiej scenie, nawet w otoczeniu ognia, scenografii i innych bajerów. Till musiałby się - dosłownie- nieźle nabiegać.
bardzo ciekawie się to wszytsko zapowiada, bedzie ciężko wytrzymać te 26dni do koncertu:P
Cieszy Flake-dance podczas "Weisses Fleisch" - trochę się bałem, że ze względu na poważny wiek Lorenzowi może się odechcieć wygłupów ;)
Zaciekawiła mnie też nowa aranżacja "Haifisch" - może jednak uda się ten utwór uratować. No i jednak są kłopoty z "Ich Tu Dir Weh"...












