#21327 | Dodano: 21.09.2009 13:05:40
#21392 | Dodano: 21.09.2009 16:27:25
Słucham Rammstein bo mają kilka dobrych naprawdę utworów i śpiewają po niemiecku.
#21394 | Dodano: 21.09.2009 16:48:38
#21400 | Dodano: 21.09.2009 17:16:04
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
#21410 | Dodano: 21.09.2009 18:00:58
A na poważnie- to jest zwyczajnie MÓJ zespół, bo ja lubię muzę przeżywać :) Lubię glos Tilla, lubię ich niemiecki lansik, lubię solówki Ryśka.
Napewno są inne zespoły o istnieniu kltórych nawet nie wiem (albo wiem ale co z tego..), może mają fajniejsze riffy, elektronike i inne pierdy, i bardzo dobrze, niech sobie będą. Moge ich posluchać...Ale jednak zawsze wrócę do R+.
Zgadzam się w 100% z Caron- w ciemno kupię plytę a bilety na koncert kupiłam od razu. Kocham ich i tyle.
No pain, no gain
#21411 | Dodano: 21.09.2009 18:05:05
#21421 | Dodano: 21.09.2009 19:14:10
Bardzo też podeszła mi inna rzecz, mianowicie taka, że panowie nie podchodzą do siebie śmiertelnie poważnie, tylko z dozą pewnej autoironii i czarnego humoru. Coś na kształt teatru/kabaretu - taki kontrolowany kicz, o którym to już gdzieś była mowa.
Czyli wychodzimy na scenę, odgrywamy pewne role, a po show kostiumy lądują w szafie i wracamy do normalnego wyglądu/swoich rodzin/łotewa. Zawsze bowiem niezbyt komfortowo czuję się patrząc choćby na indywidua pokroju Mansona, którym to sceniczny image pomylił się z prawdziwym życiem.
Kolejna sprawa, to ten niemiecki. W sumie to ja zawsze bardzo lubiłem brzmienie języka niemieckiego (wiem, nie jestem godzien miana prawdziwego Polaka ;) więc nie musiałem się do niego w ogóle przekonywać, a wręcz ceniłem sobie, że R+ się na siłę nie "uangielszczają" (to poniekąd już nie jest tak aktualne). W połączeniu z tym niesamowitym basem Tilla, daje to piorunujący efekt. No właśnie, bas. Takiego głosu nie słyszałem nigdy wcześniej, ani pewnie już nigdy nie usłyszę.
To by było, z grubsza, na tyle :).
Problemem jest to, że Rammstein ma w tej chwili trudności ze zrobieniem czegoś naprawdę wspaniałego - Richard Kruspe
#21422 | Dodano: 21.09.2009 19:16:21
#21432 | Dodano: 21.09.2009 20:32:39
Bo spośród kilku tysięcy utworów na kompie czasami winamp mi wylosuje jakiś kawałek :>
A ogólnie zaczęło się 10 lat temu od klipu Engel w TV, potem pierwsza w życiu kaseta, płyta, koncert, krótki okres fanatyzmu, a obecnie wielki sentyment, przywiązanie i przyzwyczajenie :)
#21437 | Dodano: 21.09.2009 20:48:52
-najbardziej chyba podziwiam ich ogniste show na scenie
-to, że w nieskomplikowanym riffie potrafią zawrzeć taką motz :>
-głos Tilla: siła siła i jeszcze raz siła
-niemiecki, to jest ich prawdziwy atut
-no i to że kocham Risiarda tak mocno :* ;)
No i generalnie chwała im, bo bez nich bym nigdy nie zaczęła słuchać innych niemieckich zespołów :)
#21443 | Dodano: 21.09.2009 21:02:34
(przy czym 'troche się boję' nie znaczy bynajmniej snucia czarnych wizji i ogólnego malkontenctwa na zasadzie 'niczym mi juz nie zaimponują').
oby kurde zaimponowali.
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
#21446 | Dodano: 21.09.2009 21:09:16
Tak sobie teraz myślę, że nie ma większej radości, niż iśc na koncert, kiedy się jest w tej epoce 'zakręconego fanatyzmu'
Na InExów nie jechaliśmy przecież w epoce fanatyzmu, a i tak oceniamy go na jeden z najlepszych koncertów w życiu. I fanatyzm chyba nie ma tu większego znaczenia. Ważne jest to co się dzieje na scenie. I cała atmosfera wokół wydarzenia.
#21447 | Dodano: 21.09.2009 21:13:28
Nawet nie ze względu na show, oprawę, atmosferę. ale ze względu na te e-m-o-c-j-e. Pól serca w Spodku wtedy zostawiłam ;)
Tell me about your dreams
We can make them memories
We can make them memories
#21448 | Dodano: 21.09.2009 21:18:01
Nawet nie ze względu na show, oprawę, atmosferę. ale ze względu na te e-m-o-c-j-e. Pól serca w Spodku wtedy zostawiłam ;)
Z samego wyjazdu (a nawet dwóch) też mamy wiele miłych wspomnień i to na pewno potęguje wrażenia samego koncertu :>
#21487 | Dodano: 22.09.2009 00:49:40
1. Niemiecki - uwielbiam ten język, jego brzmienie, wieloznaczność słownictwa, grę słów - do tego ostre Tillowe metafory, a czasem subtelniejsze aluzje, jego głęboki głos i mamy ucztę dla ucha
2. Kontrowersja - poruszanie zakazanych tematów seksu, dewiacji, śmierci, zbrodni, ludzkiej brutalności i zezwierzęcenia... W sam raz na nasze czasy. "Was bist du? Doch nur ein Tier!"" Denn du bist, was du isst!"
3. Instrumenty - niesamowita rytmiczność utworów, przy jednoczesnym zgraniu elementów industrialnych, metalowych i elektronicznych wstawek
4. Wieloznaczność - sporo kawałków można interpretować przeróżnie, dzięki temu stają się one uniwersalną, ciężką i mroczną poezją (ciekawe jak kto z Was rozumie "Wollt Ihr...", "Weisses Fleisch", "Feuer & Wasser", "Reise...")
To tak w dużym skrócie, żeby forum nie zaśmiecać:)
"Weiter, weiter ins Verderben, wir müssen leben bis wir sterben!"

"Auf dem Lande, auf dem Meer, lauert das Verderben... Die Kreatur muss sterben!"

"Auf dem Lande, auf dem Meer, lauert das Verderben... Die Kreatur muss sterben!"
#21490 | Dodano: 22.09.2009 01:38:12
Co mnie w nich tak zauroczyło?
W ogóle największe wrażenie zawsze na mnie robiły zespoły, które potrafiły nagrywać płyty brzmiące, jak Best Of. Mówiąc prostacko, HICIORY. Dicho! :D
Absolutna niepowtarzalność. Coś takiego, że od pierwszych nutek człowiek wiedział, że to oni.
Przecudowne melodie i genialne dopasowanie wokalu Tilla i całej koncepcji wszystkiego, łącznie z niegłupimi inspiracjami.
Dystans do siebie i poczucie humoru. Oł łell.. o tym można już niestety mówić w czasie przeszłym :> Jak również o świetnych teledyskach :> I nieoczywistościach i antyłopatologizmach, etc, etc.......
Emocje, przegięcia, kicz i inne przeciążacze Herza :>
Zapewne potem coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, ale teraz słucham po raz piąty chyba nowych Siddhartów i to oni mnie tak rozbroili, że walnęłam emocjonalnego posta o Ramsztajn :D
Ale słuchałam dzisiaj Ramsztajn. Naprawdę. Onediś, Feuer und Wasser, tudzież Mein Teil w remixie Pet Shop Boys :]
Nie pytaj, komu grają Kokon.. grają go TOBIE.
#21495 | Dodano: 22.09.2009 10:11:11
Ale słuchałam dzisiaj Ramsztajn. Naprawdę. Onediś, Feuer und Wasser, tudzież Mein Teil w remixie Pet Shop Boys :]
Kiedyś w ofercie jakiegoś sklepu wysyłkowego przeczytałem w opisie singla "Mein Teil" mniej-więcej coś takiego: "Jeżeli zniesmacza was to kto tym razem nagrał remiks grupy - nie macie się czego obawiać gdyż jest to kawał dobrej roboty."
Hmmm... "Zniesmacza"? "Obawiać"? Przecież "Pet Shop Boys" to klasa zespół...
#21533 | Dodano: 22.09.2009 16:08:02
Mając lat 14, uczęszczając do gimnazjum, postanowiliśmy z moim kolegą zrobić ze mnie metalowca :D Ja słuchałem w tym czasie polskiego hip-hopu i techno, popu itd. On słuchał amerykańskiego rapu. Ściągnął mi parę utworów, które według niego były ciężkie był to SoaD (Toxicity, Aerials, Lonely Day, Chop Suey, Hipnotize), Lordi (Hard Rock Hallelujah), Slipknot (Liberate) i wreszcie Rammstein (Feuer frei, Sonne, DRSG, Zwitter, Ich will, Adios, Amerika, Du hast). Przez ten ostatni pieprzony utwór coś się we mnie zmieniło. Nie rozumiałem nic, słyszałem tylko muzykę. Włączałem ten utwór i leciał non stop przez kilka godzin. Później na klasowej wycieczce, dorwałem się do szafy grającej i zobaczyłem tam ‘Du hast’ oczywiście puściłem to raz (1zł ;)). A że było to miejsce kempingowe (zajęte przez naszą klasę wyłącznie) to w nocy między ucieczkami przed nauczycielami ścigającymi i zaganiającymi do łóżek. Włączyłem ‘Du hast’ około 2 w nocy, obudziłem wszystkich belfrów . Później dorwałem się do całej dyskografii i słuchałem ich non stop. To dzięki tym dziadom z NRD zainteresowałem się językiem niemiecki. Po 3 latach to mój zespół numer jeden. Ale dołączył do nich Oomph! I parę innych zespołów i kawałków. Ale za to że są i że mogłem ich słuchać jestem wdzięczny.
#52274 | Dodano: 24.03.2010 21:34:41
*** Duch panuje nad materią ***













