.:: Spotkanie z Rammstein - 15.11.2011 ::.
Jak być może niektórzy z Was wiedzą, na naszym forum pojawiła się ongiś mała inicjatywa, ażeby odpowiednio uczcić urodziny Flake i obdarować go tortem. Ów pomysł sprawił, iż niewielkiej grupie Fojerowiczów udało się spotkać z Rammstein na krótko przed ich koncertem 15 listopada w Ergo Arenie.
Jak przebiegało spotkanie? Przede wszystkim bardzo krótko. Po ustawieniu delegacji pod ścianą zespół pojawił się, by rozdać autografy i zapozować do zdjęć. Till widząc pudełko z tortem pomyślał, że to pizza, ale oswieciliśmy go, za to Flake bardzo ucieszył się z okazji prezentu "na jutro". Schneider natomiast otrzymał rezultat naszego forumowego konkursu fotograficznego do rąk własnych - album ze zdjęciami wraz z bonusowym dyskiem zawierającym Lip Duba i teledysk do Adios.
Spotkanie skończyło się po kilku minutach, ale mimo wszystko było to niezapomniane przeżycie. Co poniektóre zdjęcia uwieczniające owo wydarzenie można obejrzeć w powiązanych, a resztę w komentarzach. Zostanie z nich później utworzona nowa pozycja w galerii.
W tym miejscu chcielibyśmy serdecznie podziękowac managementowi Rammstein za pomoc w organizacji spotkania
Vielen Dank!
Cohon i tort:
Misiacz i Krzysztof Krawczyk
Till i Caron
Richard i Rammcio
Relikwia
Till i Misiacz
Wiem, że to nieładnie, ale zazroszczę! ;P
Ario i Richard
"A gdzie zdjęcie grupowe?" - niech mnie ktoś tak spyta
Zaku**ię z laczka i poprawię z kopyta.
Jeśli przed wejściem na GC pogięło się końcówkę biletu wzdłuż sugerowanych zagięć, to można było mieć fajnie "podarty" bilet:>
oj nie ładnie nie ładnie :D
Co do samego spotkania z zespołem to nadal tego nie ogarniam. Spotkanie Paula i podanie mu dłoni patrząc prosto w oczy... bezcenne.
Na pewno do tej pory nie śpi po nocach :P
Lepszy paradoks: niektórzy podczas Meet and Greet zrobili sobie zdjęcia z zespołem, których nigdy raczej nie zobaczą.
Zastanawiam się nad akcją na Wykop.pl
Po występie zjeździli pewnie płytę samochodzikami do zamiatania i tam gdzieś razem z konfetti sprzątnęli Twoją kartę.
SchwarzeWitwe - w ten konkretny dzień (jak mu na pussy wszystko zagrało) pojawił się w lepszym humorze, rozdawał autografy i nie tylko ;)
Najgorsza była ta niepewność do samego końca: wyjdą czy nie wyjdą. Jeszcze na kilka minut przed pojawieniem się zespołu były jakieś problemy techniczne.
Cieszę się bardzo, że mogłam tam być i jednocześnie żałuję, że tak krótko. I chyba nie do końca jeszcze to ogarnęłam :)
Mój bilet udało się oszczędzić przed podarciem:
No przeciez zadzwoniłam Ci, ze jakby Was puscic nie chcieli to macie dzwonic i zadziałamy :)
Btw, Fosa się maziajów nie czepiała? :D





















