.:: Prasa, radio, telewizja by pariser
Chłopcy z Rammstein mają swoje muzyczne korzenie w ówczesnej NRD. Wówczas interesował ich przede wszystkim punk. Wywiad z Richardem i Flake.
O czym myślicie przy haśle "Polska” jako pierwsze?
Richard: O czasach NRD. Wówczas ludzie szmuglowali. Można było przywozić ze sobą spinki do włosów i gumki. Tego nie było w NRD. Można było je tanio kupić w Polsce i drogo sprzedać na rynku. Trzeba było je naturalnie ukryć. Przewoziliśmy zawsze trabantem, usuwaliśmy boczne obicie i wszystko załadowywaliśmy gumkami do włosów. Potem je sprzedawaliśmy. Raz dwa ich nie było. Można było wtedy zrobić to parę razy i żyć dobrze jakiś czas z tego. To było całkiem cool.
Flake: Ja byłem w czasach NRD ciągle w Warszawie, ponieważ usłyszałem, że tam są dobre sklepy punkowe. Wówczas jeszcze uważałem muzykę punk za dobrą. Chciałem sobie kupić płyty punkowe i je znalazłem. Byłem też w kilku klubach, w których grały polskie zespoły punkowe, np. Armia... To były świetne nazwy. Polska miała w latach osiemdziesiątych dobre zespoły.
Odnieśliście za granicą duży sukces. I to, chociaż śpiewacie po niemiecku.
Flake: Odnieść sukces za granicą, jako niemiecki zespół, to nie dzieje się przypadkowo. Trzeba przekonać ludzi. Którzy na to nie czekają. Trzeba iść do każdego kraju i mówić: To jesteśmy my, chcemy tutaj grać i wydać płytę. I nikt z przemysłu muzycznego nie jest przekonany, że to mogłoby funkcjonować. To jest trudna droga, którą od lat podążamy. Kiedy to się powiodło w pierwszych krajach, zaczęło o tym być głośno. Z upływem czasu mogliśmy zbierać owoce. Ale to była długoletnia trudna praca.
Jak wyjaśniacie Waszą wielką popularność w Zachodniej Europie?
Richard: Wierzę, że to ma coś wspólnego z tym, że ludzie nie rozumieją tekstów i dlatego reagują bardzo emocjonalnie. W momencie, w którym postrzegasz głos jako muzykę, nie potrzebujesz więcej się nad tym zastanawiać. Zaczynasz po prostu się poruszać. Myślę, że to opiera się na tym, że można oddać się muzyce i niekoniecznie zwracać uwagę na teksty. I kiedy chce się wiedzieć więcej, wtedy można wejść na naszą stronę internetową i przeczytać teksty.
Nie próbowaliście nigdy przekonać publiczności po angielsku?
Richard: Naturalnie tego również próbowaliśmy. Przed Rammsteinem robiliśmy muzykę już 10 lat. Byłem np. w zespole, w którym próbowałem grać crossover. Można przejść tak przez jakiś czas, dopóki się nie kiedyś nie rozpozna, że to, co się robi, jest pewnego rodzaju kłamstwem i że to nie jest tak autentyczne, jak by się chciało. To są lata nauki, których potrzeba - i potem jest na tyle: Pojmuje się po prostu, że teraz chce się zaryzykować. Dlatego powołaliśmy do życia Rammstein i to funkcjonuje.
Co możecie powiedzieć o imidżu Rammsteina?
Richard: To, co my prezentujemy, to rodzaj teatru. Wcielamy się w rolę. Wychodzimy z założenia, że wszystko jest w Tobie - wszystko obrzydliwe, wszystko złe i piękne. Wcielamy się w te role i gramy je. To znaczy, ten rodzaj bezwzględności jest też w nas w środku, ale to nie znaczy, że jest ciągle. Mamy też całkiem inną stronę. Kiedy podróżujemy do Ameryki, ludzie pytają nas: Jesteście naprawdę tak mili? Jesteśmy właśnie tacy po prostu.
Jesteście też kontrowersyjni. W każdym razie w Niemczech nie cieszycie się dobrą sławą?
Richard: Rammstein szedł zawsze swoimi własnymi drogami. Nasze decyzje są często wynikiem pewnej naiwności. Najlepsze decyzje przychodzą po prostu intuicyjnie. Nie zastanawialiśmy się długo: "Można to teraz zrobić? Wolno to zrobić?" Wierzę, że to jest duży problem. Kiedy zaczyna się zastanawiać, czy wolno coś zrobić czy nie, wtedy traci się po prostu jakąś część samego siebie. I tego nigdy w najlepszych sytuacjach nie zrobiliśmy. To prowadzi prawdopodobnie częściej do prowokacji.
Flake: Mamy opinię kontrowersyjnych. Dlaczego, nie wiem dokładnie. Jesteśmy prawdopodobnie w pewnych rzeczach jakkolwiek za niemieccy. Chodzi o język, to wibrujące R. To może być sposób, w jaki poruszamy się na scenie, i że uważamy za dobre to, co monumentalne. Tak wgrywamy tak wiele rzeczy, które mogłyby przypadkiem pozwolić na wywnioskowanie tego powierzchniowo. Ale kiedy przyjrzy się bliżej, można zobaczyć, że Rammstein ma z tym nic do czynienia. To jest raczej szukanie samodzielności. Ważne jest, że można się z tym beztrosko obejść. Tylko tak może kraj znów swoją kulturę i tożsamość odnaleźć. Wszystko inne oznacza kopiowanie bez końca.
Autor: Alicja Schatton
Źródło: vitamin.de
Tłumaczenie: Wahnsinn

Zalogowani: 5













